Coś czuję, że braki w kasie nie pozwolą mi się wyrwać w te moje upragnione Bieszczady.
Wielka szkoda, bo odpada mi jedno z niewielu pozytywnych wydarzeń na których staram się budować swoją egzystencję. Sposób dotychczas wystarczający, prezentuje się następująco: warto czekać na sobotę bo idę z przyjaciółmi do kina, kilka dni później mam gdzieś wybyć a jeszcze potem zaplanowałem sobie alkocholowe upodlenie się. Właśnie z takich codziennych- pozornych i faktycznych- radości buduję sobie szczebel po szczebelku drabinę kolejnych dni po której gdzieś się pnę. Tylko, że nagle znikają mi kolejne elementy tej konstrukcji; pozostaje zaszyć się na noc w jakiejś grze komputerowej i przespać kolejny dzień. Dziś rozwalę kilku kosmitów.
czwartek, 31 lipca 2003
środa, 30 lipca 2003
poniedziałek, 28 lipca 2003
Sen bez snu
Północ nie daje snu tej nocy
Każe rozmawiać z gwiazdami
Komar upija się mą krwią
Piszczy do ucha głupie sprawy
I nie ma metafizyki w tę noc
Jest tylko tępy ból istnienia
Księżyc jak krążek starej płyty
Której od dawna nikt nie zmienia
Chodzę po domu jak po klatce
Piję kolejną szaloną herbatę
Komar piłuje cienki krzyk
Dalej nade mną trzyma wartę
I modlić się trudno w taką noc
Ty wiesz najlepiej - Boże
Więc tylko można wyjść za próg
Kiedy poranne wstają zorze
Adam Ziemianin
Każe rozmawiać z gwiazdami
Komar upija się mą krwią
Piszczy do ucha głupie sprawy
I nie ma metafizyki w tę noc
Jest tylko tępy ból istnienia
Księżyc jak krążek starej płyty
Której od dawna nikt nie zmienia
Chodzę po domu jak po klatce
Piję kolejną szaloną herbatę
Komar piłuje cienki krzyk
Dalej nade mną trzyma wartę
I modlić się trudno w taką noc
Ty wiesz najlepiej - Boże
Więc tylko można wyjść za próg
Kiedy poranne wstają zorze
Adam Ziemianin
sobota, 19 lipca 2003
Takijeden przekracza granice absurdu
Metaforyczne pół Warszawy rowerem pokonałem żeby napisać, że nie wiem kiedy coś nowego napiszę :D.
czwartek, 17 lipca 2003
Takijeden żyje i walczy!
Z Olsztyna wróciłem już jakiś czas temu, było cudownie ale nie mogę teraz za bardzo o tym pisać bo się zdekonspiruję. W kafejce od początku lipca nie ma internetu (nie wiemy jeszcze czy to z powodu planowanej przeprowadzki czy nadchodzącej upadłości)- stąd brak aktywności. W domu też nie mam w tej chwili działającego komputera ale obiecuję, że przy pierwszej nadażającej się okazji zdam szczegółowy raport z tego co się działo.
Pozdrawiam Was!
Pozdrawiam Was!
wtorek, 1 lipca 2003
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)