Coś czuję, że braki w kasie nie pozwolą mi się wyrwać w te moje upragnione Bieszczady.
Wielka szkoda, bo odpada mi jedno z niewielu pozytywnych wydarzeń na których staram się budować swoją egzystencję. Sposób dotychczas wystarczający, prezentuje się następująco: warto czekać na sobotę bo idę z przyjaciółmi do kina, kilka dni później mam gdzieś wybyć a jeszcze potem zaplanowałem sobie alkocholowe upodlenie się. Właśnie z takich codziennych- pozornych i faktycznych- radości buduję sobie szczebel po szczebelku drabinę kolejnych dni po której gdzieś się pnę. Tylko, że nagle znikają mi kolejne elementy tej konstrukcji; pozostaje zaszyć się na noc w jakiejś grze komputerowej i przespać kolejny dzień. Dziś rozwalę kilku kosmitów.
A moze pojdziesz na spacer do parku? Doładować baretyjki? Posłuchać spiewu ptaków, popatrzeć na kwiatki, drzewa? Pomyśl, że wszystko jest dla Ciebie i tylko dla Ciebie. Hmmm?
OdpowiedzUsuńi tak trzeba!
OdpowiedzUsuńA ja bym chętnie zrobiła trochę dzieciaków, ale Kali zabrał mi płyty pół roku temu i jakoś nie oddaje :(
OdpowiedzUsuńPrawie co noc pałętam się po anińskim lesie ale to też przestało pomagać.
OdpowiedzUsuńech...widze zenie tylko moje plany idą.... w las :(
OdpowiedzUsuńpostanowiłam nic nie planować, jak coś się wydarzy - bedzie cudnie, jak nie- nie będzie rozczarowań.
A czy ja mowilam: "Idz do lasu"? Nieeee, ja powiedzialam idz do parku. Jest roznica miedzy lasem, a parkiem. Chociaz i tu i tu sa drzewa. A im glebiej w las tym wiecej drzew. Czy jakos tak ;)
OdpowiedzUsuńPosluchaj, tu nie chodzi o to gdzie masz chodzic. Mozesz nawet w domu siedziec, bys tylko pozytywnie myslal (hmm i kto to pisze hłe hłe). No glowa do gory, bo w zdolowanym towarzystwie to jakos tak nudno i ciezko jest. Chyba wiesz o co mi chodzi, no nie? Powiedz, ze tak, bo strasznie trudno mi to wytlumaczyc. Pozdrawiam Cie i zabieram swoj maly mozdzek do sennej krainy. Dobranoc
Miałeś być :(
OdpowiedzUsuńA może jeszcze się uda?
OdpowiedzUsuń