Oglądałem wczoraj program poświęcony Solidarności i ludziom z nią związanym; nie przeczę- wychowałem się na Murach Kaczmarskiego w domu w którym co niedzielę składano do druku KOSa- jeden z bardziej znanych tygodników drugiego obiegu. Wspominam o tym dlatego, że po programie krew aż we mnie buzowała- na ekranie widziałem twarze należące do ludzi którym naród powierzył misje kierowania krajem, a którym kiedyś to samo zadanie zleciła Moskwa, ileż trzeba mieć w sobie podłości i tupetu by po takiej plamie na życiorysie pchać się jeszcze do polityki, jak słabą trzeba mieć pamięć lub głowę by nie brać pod uwagę przeszłości takich ludzi jak Kwaśniewski (minister ds. młodzieży i sportu), Miller (były aparatczyk) czy Oleksy (wykładowca Marksizmu- Leninizmu i lokalna partyjna fisza)? Nie wierzę, że nie mieli pojęcia o tym co się działo w PRLu, nie mogę sobie wyobrazić, że nie widzieli nagrania na którym milicyjny samochód celowo rozjeżdża człowieka, że nie widzieli w jaki sposób służby porządkowe rozprawiają się z ludźmi którzy odważyli się mieć inne zdanie. To właśnie fakt, że teraz kiedy możemy się już cieszyć wywalczoną przez opozycję demokracją wybieramy ich na swoich reprezentantów, utwierdza mnie w przekonaniu, że mój naród to w 90% kretyni.
Przykro mi, ale taka jest nieciekawa prawda.
czwartek, 30 października 2003
poniedziałek, 27 października 2003
Co u mnie...
Dwa dni temu opuściło ten łez padół Miauczydło- moja dwunastoletnia kotka. Generalnie nadal dzieje się u mnie niewiele; z opłaceniem studiów jakoś sobie poradziłem dorabiając przy kładzeniu glazury pod Warszawą, nie było to może zajęcie zbyt ambitne ale nie miałem wyjścia a w ramach premii miałem sporo czasu aby sobie pewne rzeczy przemyśleć. Oczywiście na dumaniu i kafelkach się skończyło ale mogę już wydać mały tomik wynurzeń z serii "Mądrości robola". Na studia zasuwam, wyjątkiem wczorajszego dnia kiedy spojrzałem rano w lustro i stwierdziłem, że nikomu się w takim stanie pokazywać nie zamierzam- opuchnięta twarz (zresztą czyłem się tak jakbym nawet w środku był opuchnięty), ubranie skompletowane z tego co mi jeszcze w szafie zostało czyli spodnie z zaszytą przeze mnie dziurą, golf który czasy świetności miał za sobą już rok temu a na to wszystko narzucony płaszcz który od trzech lat ma na rękawie wypaloną dziurę. Pomyślałem, że skoro "jak cię widzą..." to nie będe się nikomu znajomemu w takim stanie pokazywał; wsiadłem więc do autobusu i przez cztery godziny jeździłem od pętli do pętli.
To tyle, mam kilka refleksji, nie mam za to czasu żeby teraz o nich pisać.
To tyle, mam kilka refleksji, nie mam za to czasu żeby teraz o nich pisać.
piątek, 17 października 2003
środa, 1 października 2003
Raport sytuacyjny na dzień 1.X.2003
Dziś dowiedziałem się, że w ramach cięć kadrowych zostaję zwolniony z pracy, szkoda bo liczyłem, że powzwoli mi ona opłacić studia i zapewnić sobie iluzoryczną chociaż niezależność. Jutro muszę wpłacić 300 zł na konto uniwerku aby wpisali mnie na liste studentów, pieniędzy tych nie mam i nie wiem czy mieć będę więc jest wesoło. Pojutrze prawdopodobnie pójdę się upić, nie wiem tylko jeszcze gdzie bo ze znalezienie powodu nie będę mieć raczej problemu.
Niczym nie sprowokowana szczypta chumoru
Siedem Cudów komunizmu
1. Każdy miał pracę
2. Mimo tego, że każdy miał pracę, nikt nigdy nie pracował
3. Pomimo tego, że nikt nigdy nie pracował, każdy plan był zawsze wykonany w ponad 100%
4. Nawet pomimo wykonania plaanu w ponad 100%, nie można było niczego kupić
5. Pomimo, że nie można było niczego kupić, wszyscy mieli wszystko
6. Nawet mimo faktu, że wszyscy mieli wszystko, wszyscy kradli.
7. Mimo, że wszyscy kradli, niczego nie brakowało
Taaak, komuna była epoką cudów.
I dobrze że mamy ją już za sobą...
1. Każdy miał pracę
2. Mimo tego, że każdy miał pracę, nikt nigdy nie pracował
3. Pomimo tego, że nikt nigdy nie pracował, każdy plan był zawsze wykonany w ponad 100%
4. Nawet pomimo wykonania plaanu w ponad 100%, nie można było niczego kupić
5. Pomimo, że nie można było niczego kupić, wszyscy mieli wszystko
6. Nawet mimo faktu, że wszyscy mieli wszystko, wszyscy kradli.
7. Mimo, że wszyscy kradli, niczego nie brakowało
Taaak, komuna była epoką cudów.
I dobrze że mamy ją już za sobą...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)