Byłem w sobotę na imprezie organizowanej przez przyjaciółkę z liceum; jako, że za wczasu postanowiłem nie pić ponad miarę kupiłem sobie tylko piwa i tak uzbrojony ruszyłem na Siekierki. Spotkanie owszem, owszem (pomijam fakt, że gospodyni kilka dni wcześniej rozstała się ze swoim pierwszym chłopakiem i przeżywała to przy akompaniamencie Eweliny Flinty)- udane; nabzdryngoliłem się tymi piwami odrobinkę i postanowiłem udać się na spoczynek. Zgłosiłem swoje życzenie osobie odpowiedzialnej za przydział miejsc noclegowych i poczłapałem w kierunku wskazanego mi pokoju. Po wejściu zastałem dwie urodziwe niewiasty ścielące mi najwygodniejsze (jak się później okazało) łóżeczko na świecie.
Ciekawe co ja w sobie takiego mam? :D
Hehehe. Niektorym to dobrze sie powodzi :))
OdpowiedzUsuńNo nareszcie! Zaczynasz mnie bardzo pozytywnie zadziwiać! Popatrz na nie przychylniejszym okiem, porozmawiaj z nimi, tak bardzo cię proszę. I cieszę się, cieszę, cieszę!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńLudzie, spokojnie- one mi tylko wyrko ścieliły!
OdpowiedzUsuńahem.... ha ha ha ... no pewnie, ze tylko... ;D
OdpowiedzUsuńHmm...nie wiem,nie pozwalasz mi się przekonać...(gdzie Ty się podziewasz?!?)
OdpowiedzUsuńhi hi ... wreszcie łóżko :)))
OdpowiedzUsuń(a nie polowka ;))
Wszystko jasne- miałem w sobie alkohol! :)
OdpowiedzUsuń