niedziela, 28 września 2003

Miejsce na sercu...

Miejsca na sercu masz sam wiesz
jak końskie zady sprane batem
i w ustach chorą międlisz pieśń
nieuleczalnie – jak opłatek

Kłębi się myśli gęsty puch
wiatr je unosi z babim latem
sił ci nie starcz żeby słów
najprostszych biała wytknąć szmatę

Z życiem się bijesz toniesz w snach
twój wiersz po fajki dawno skoczył
strachu nie czujesz przecież strach
ma wielkie piękne twoje oczy

Złudą tuczony zdarzeń bieg
ostatni skowyt miłości
przysypał pierworodny śnieg
rozgrzany słońcem do białości

Miejsca na sercu masz sam wiesz...

Mirosław Czyżykiewicz (na którego październikowy koncert udało mi się zdobyć wejściówkę)

***

Stagnacja niestety utrzymuje się na wszystkich odcinkach frontu.

piątek, 19 września 2003

Harmonogram

Wstaję, jem coś, lecę do pracy, zarabiam 4 złote za godzinę, wracam do domu, myślę nad tym jak mogłoby być a nie jest, śpię.

środa, 17 września 2003

W stylu Horacego

Nieś się, stateczku, przez fale złudne,
Łopoczą żagle jak zmięte ruble.
Z ładowni słychać skowyt republik.
Skrzypienie burty.

Trzeszczy w szwach co opina żebra.
W morzu drapieżnych ryb pewnie nie brak.
Nawet pasażer o silnych nerwach
Rzyga jak struty.

Nieś się, stateczku, w burz kłębowisku.
Sztorm, choć wścieklejszy jest od pocisku,
Bezsilniej słucha władnego świstu -
Tak bardzo, że aż

Nie wie, gdzie pędzić: w tę? W tamtą? W jeszcze,
Inną? Bo cztery strony ma przestrzeń.
Jak cztery ściany - każde z pomieszczeń,
Choćby w nich mieszkał Boreasz.

Nieś się i nie bój, że skalny występ
Przebije burtę. Odkryjesz wyspę,
Jedną z tych wysp, gdzie sto lat po wszystkim
Krzyże dostrzegasz,

Gdzie obwiązany tasiemka pakiet
Listów sprzedaje ci dziecko : takie
Błękitne oczy jawnym są znakiem -
Ojcem był żeglarz.

Nie wierz, stateczku, przewodnim gwiazdom;
Tyle ich tam, że niebo jest zjazdem
Sztabu głównego. Gdy straszą nas ta
Próżnia nad głową,

Wierz tytko temu, co się nie zmieni:
Wierz demokracji wolnych przestrzeni,
Która, choć w burzach sporów się pieni,
Ma dno pod sobą.

Jedni w dal płyną na złość losowi.
Inni - dosolić Euklidesowi.
Inni znów - po to, by mieć to z głowy-
Wszystko to nieźle,

Lecz ty, stateczku, o każdej porze
Dostrzeż horyzont choćby w horrorze,-
Nieś się w dal, aż się sam staniesz morzem
Nieśże się, nieśże.

Josif Brodski

niedziela, 14 września 2003

Moje paranoje

Kiedy jestem sam, to czuję, że mam taką siłę
Kiedy jestem sam, to czuję, że mam taką moc,
Którą mógłbym znieszczyć wszystkie paranoje moje,
Którą mógłbym zniszczyć zło otaczające was,
Moje paranoje

Kiedy jestem sam, to czuję, że mam taką siłę,
Kiedy jestem sam, to czuję, że mam taką moc,
Którą mógłbym uleczyć wszystkie chore serca,
Którą mógłbym uleczyć cały chory świat,
Moje paranoje

Kiedy jestem sam, to czuję, że chciałbym być z wami.
Kiedy jestem z wami, to czuję, że chciałbym być sam
A może ciepłem rąk uleczymy nasze paranoje?
A potem razem pójdziemy uleczać, chory świat?
Moje paranoje


Daab

Nic dodać, nic ująć.

czwartek, 11 września 2003

Studia po raz piąty

Niniejszym chciałbym ogłosić, że po raz piąty rozpocząłem naukę na wyższej uczelni. Od dnia dzisiejszego jestem studentem Stosowanych Nauk Społecznych na UW.

Fajnie nie? :D

niedziela, 7 września 2003

Kawałek cienia

Prosty temat: światło-cień.
Implikacje i przenikanie.
Wpływ księżyca na mój sen,
słońca zaś na moje wstawanie.

Mam niebylejakie, bo
południowo-zachodnie okna.
Patrzę. Czekam. Setki lat.
Dzień i noc. I nic. Nuda wielokrotna.

Podobno każdy ma swój kawałek cienia -
brak cienia jest dowodem nieistnienia -
lecz bez kawałka światła
nie jest łatwo...

A przecież każdy ma swój kawałek nocy;
po ciężkim dniu zamyka wreszcie oczy,
lecz sen bez kawałka słońca
nie ma końca...

Prosty temat: noc i dzień.
Ekwinokcja i tym podobne cuda.
Dzisiaj wschód o piątej pięć,
zachód - szósta. Znowu się pięknie uda.

Mam niebylejakie, bo
południowo-zachodnie skojarzenia:
znów udało mi się wzejść.
Piękny zachód będzie na dowidzenia.

Podobno każdy ma swój kawałek cienia...


Grzegorz Turnau (który od czasów płyty "To tu, to tam" nie zaśpiewał w sposób przypadający mi do gustu prawie żadnego wiersza)


Kawałkiem cienia jest dla mnie od wielu lat komputer- więcej mnie znajdziecie w sieci niż w świecie rzeczywistym; kilka lat temu zaczęła się moja ucieczka od starych znajomości, emocji jakie budzi
rzeczywistość i problemów jakie ze sobą niesie. Oczywiście nie wszyscy przyjaciele pozwolili mi się odciąć, być może podświadomie sprawdzałem dla ilu osób coś znaczę i okazało się, że niektórzy faktycznie potrzebują mojej obecności. To dla tych kilkunastu osób zrobiłbym prawie wszystko (prawie, dlatego, że nie jestem wszechmocny), myśląc właśnie o nich wycofywałem się z głupich pomysłów jakie podszeptuje czasem depresja i pakowałem zmarszczoną z niezadowolenia paszczę w kolejny dzień życia codziennego. Oni też wreszcie fundują mi codziennie dożywotnie wspomnienia i lepiej nawet niż wspomniany na początku komputer potrafią ukoić skołatane nerwy i postrzępione serducho. Paradoksalnie niemal żadne z nich nie wie o istnieniu tego bloga- ostatniej ostoi mojej intymności; nie mam w zwyczaju dzielić się z namacalnymi ludźmi problemami jakie mnie trapią- Ci dla mnie ważni i tak natychmiast wyczują o co chodzi i nie pytając o przyczynę zrobią wszystko aby mnie podnieść na duchu. Prawie zawsze wystarcza mi sama intencja.

Nie chcę abyście odebrali to jak pakowanie Was do szufladki opatrzonej karteczką "ludzie którzy mi zwisają"; przez ten rok obrosłem w szereg stałych bywalców zaplecza mojego jestestwa których cenię sobie i szczęśliwy jestem, że los nas jakoś złączył- po prostu nie lubię chwalić ludzi kiedy mogą to usłyszeć. Między Bogiem a prawdą wiecie o mnie to, czego przyjaciele z rzeczywistości mogą się tyklo domyślać. Problem z Wami polega na tym, że zachowując tajność takiegojednego i oddzielając go od imienia, nazwiska i adresu nie mam niestety komu powiedzieć co znaczy dla mnie blog oraz Wy którzy go współtworzycie i wnosicie wiele dobrych rzeczy w niego i we mnie.

Dziękuję Wam za to, że jesteście; będę odwdzięczał się tym samym tak długo jak tylko będę jeszcze miał komu.

piątek, 5 września 2003

Nie

Nie lubię kiedy ludzie nie rozumieją, że nie tańcze; jeszcze bardziej denerwuje mnie kiedy przez pół godziny usiłują mnie do tego zmusić. :/

czwartek, 4 września 2003

Raport sytuacyjny

Od wtorku mam już za soba rozmowę kwalifikacyjną na kolejne studia, tym razem są to Stosowane Nauki Społeczne. Nie ukrywam, ze (jak co roku zresztą) wiele sobie po nich obiecuję i może wreszcie nie stracę zapału po upływie jednego semestru- czas pokaże. Sześć dni i dowiem się jakie wrażenie zrobiłem na komisji, nie boję się specjalnie bo pytania były proste i nie zdażyło mi się zaciąć w żadnym momencie. Poza tym nic nowego właściwie się nie dzieje, a o tym co dzieje się w środku nie chcę pisać bo po co się powtarzać?