niedziela, 7 września 2003

Kawałek cienia

Prosty temat: światło-cień.
Implikacje i przenikanie.
Wpływ księżyca na mój sen,
słońca zaś na moje wstawanie.

Mam niebylejakie, bo
południowo-zachodnie okna.
Patrzę. Czekam. Setki lat.
Dzień i noc. I nic. Nuda wielokrotna.

Podobno każdy ma swój kawałek cienia -
brak cienia jest dowodem nieistnienia -
lecz bez kawałka światła
nie jest łatwo...

A przecież każdy ma swój kawałek nocy;
po ciężkim dniu zamyka wreszcie oczy,
lecz sen bez kawałka słońca
nie ma końca...

Prosty temat: noc i dzień.
Ekwinokcja i tym podobne cuda.
Dzisiaj wschód o piątej pięć,
zachód - szósta. Znowu się pięknie uda.

Mam niebylejakie, bo
południowo-zachodnie skojarzenia:
znów udało mi się wzejść.
Piękny zachód będzie na dowidzenia.

Podobno każdy ma swój kawałek cienia...


Grzegorz Turnau (który od czasów płyty "To tu, to tam" nie zaśpiewał w sposób przypadający mi do gustu prawie żadnego wiersza)


Kawałkiem cienia jest dla mnie od wielu lat komputer- więcej mnie znajdziecie w sieci niż w świecie rzeczywistym; kilka lat temu zaczęła się moja ucieczka od starych znajomości, emocji jakie budzi
rzeczywistość i problemów jakie ze sobą niesie. Oczywiście nie wszyscy przyjaciele pozwolili mi się odciąć, być może podświadomie sprawdzałem dla ilu osób coś znaczę i okazało się, że niektórzy faktycznie potrzebują mojej obecności. To dla tych kilkunastu osób zrobiłbym prawie wszystko (prawie, dlatego, że nie jestem wszechmocny), myśląc właśnie o nich wycofywałem się z głupich pomysłów jakie podszeptuje czasem depresja i pakowałem zmarszczoną z niezadowolenia paszczę w kolejny dzień życia codziennego. Oni też wreszcie fundują mi codziennie dożywotnie wspomnienia i lepiej nawet niż wspomniany na początku komputer potrafią ukoić skołatane nerwy i postrzępione serducho. Paradoksalnie niemal żadne z nich nie wie o istnieniu tego bloga- ostatniej ostoi mojej intymności; nie mam w zwyczaju dzielić się z namacalnymi ludźmi problemami jakie mnie trapią- Ci dla mnie ważni i tak natychmiast wyczują o co chodzi i nie pytając o przyczynę zrobią wszystko aby mnie podnieść na duchu. Prawie zawsze wystarcza mi sama intencja.

Nie chcę abyście odebrali to jak pakowanie Was do szufladki opatrzonej karteczką "ludzie którzy mi zwisają"; przez ten rok obrosłem w szereg stałych bywalców zaplecza mojego jestestwa których cenię sobie i szczęśliwy jestem, że los nas jakoś złączył- po prostu nie lubię chwalić ludzi kiedy mogą to usłyszeć. Między Bogiem a prawdą wiecie o mnie to, czego przyjaciele z rzeczywistości mogą się tyklo domyślać. Problem z Wami polega na tym, że zachowując tajność takiegojednego i oddzielając go od imienia, nazwiska i adresu nie mam niestety komu powiedzieć co znaczy dla mnie blog oraz Wy którzy go współtworzycie i wnosicie wiele dobrych rzeczy w niego i we mnie.

Dziękuję Wam za to, że jesteście; będę odwdzięczał się tym samym tak długo jak tylko będę jeszcze miał komu.

9 komentarzy:

  1. wiesz, ja w Twoim blogu nie widzę cienia. Dla mnie Twoje słowa sa zdecydowanym światłem.
    i cieszę się, ze tak rano wstaję. mogę pierwsza zrobić wpis

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się do Ciebie uśmiecham :-)najpiękniej jak potrafię

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja? Kim w takim razie jestem?

    OdpowiedzUsuń
  4. Też myślałem o blogu, mój jest prowadzony podobnie. Bardzo podobnie - w sensie jego idei... :) Nikt ze znajomych rzeczywistych o nim nie wie.
    A co do Grzesia Turnaua - polecam Ci uważne wsłuchanie się w tytułową piosenkę z ostatniej płyty, czyli Nawet. Moim zdaniem to evergreen. Bardzo do mnie trafia też tekst, który, nota bene, nasz krakowski znajomy popełnił tym razem samodzielnie.
    No i na pewno "Co poczniemy z tygryskiem" z płyty dla dzieci, ale to już inna... bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. takijeden--->Blurred8 września 2003 22:01

    "Recenzując" twórczość ww. artysty nie koncentuję się w tym wypadku na słowach lecz na aranżacji muzycznej- bardzo mi brak stylu w jakim tworzył na początku swojej kariery; taki na przykład "Pianista i ja" opanował mnie na pół roku a i dziś zdaża mi się podgwizdywać ten kawałek błądząc gdzieś ciemną nocą.

    OdpowiedzUsuń
  6. takijeden--->Semi8 września 2003 23:46

    Ciebie zaliczam do grupy ludzi którym się nie chciało.

    OdpowiedzUsuń
  7. A i mój blog jest dla mnie tym, czym jest (a jest dla mnie ważną cząstką codzienności, albo może "nadcodzienności") chyba tylko i wyłącznie dlatego, że żaden z moich przyjaciół, znajomych, itede, nie wie o jego istnieniu.
    W przeciwnym razie blog mój byłby poniekąd pozerką osaczonego...

    Nie ma to jak solidarność blogersów, co? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. takijeden--->Sekutnica9 września 2003 11:59

    Tak jest- przymierze anonimów!

    OdpowiedzUsuń
  9. m. www.frenetic.blog.pl14 września 2003 02:52

    Kurcze w samo sedno... Cud ze podzielilam sie tym blogiem z kumpelka. Dlugo sie nad tym zastanawialam... No ale neich bedzie. sama ma klopoty. czasem warto o nich razem pogadac. Jelsi ktods inny z moich znajomych wszedl by do mojego swiata (blog), to choc swiezy byl by skasowany. Bo jaki inny sens mial by blog? Skoro nie moge napisac tego co mysle, to po co pisac? Tak latwo jest przeciez istnienia ludzkie skrzywdzic, obrazic... To takie czule(?) jednostki ... :> Podoba mi sie tu - zreszta faceci maja to cos w sobie ze pisza, bez zbednych upiekszen .. Very well :) ... Przeczytalam i uciekam, ale zajrze :)

    OdpowiedzUsuń