sobota, 22 listopada 2003

Dylemat

Kolejne osoby nakryły mnie na prowadzeniu bloga. Najpierw siostra, kolega z kafejki, znajomy z okolicy; na początku myślałem naiwnie, że na tym się skończy a takijeden dalej pozostanie "w-miarę-nieodkrytą-oazą" teraz jednak widzę, że był to dopiero początek- ostatnio trafili tu również kolejni ludzie z pracy i okolic. W związku z tym zaczynam się poważnie zastanawiać nad czmychnięciem gdzieś dalej, na innego bloga którego trzymam w rezerwie od kilku miesięcy; nadal się wacham- szkoda mi tego co tu mam, przyzwyczaiłem się już a jako zadeklarowana konserwa za zmianami nie przepadam. Od czasu jakiegoś mam problem z pisaniem nowych notek, wszystko przez świadomość że czytają je osoby które chciałem ustrzec przed przyswajaniem swoich urojeń.

Teraz apel

Kochani nowoprzybyli! Lubię Was wszystkich (przynajmniej tych o których wiem, że wiedzą) bez wyjątku ale na blogu chciałem składować rzeczy, przemyślenia, obserwacje którymi nie dzielę się ze znajomymi z RL na trzeźwo (zresztą jak już coś palnę w stanie wskazującym to i tak mi później głupio). Jeżeli więc przeniosę się gdzieś indziej to proszę, nie próbujcie mnie dalej szukać a odczuwając ewentualną potrzebę słuchania bredni w podobnym tonie postawcie mi czasem wódkę i dostaniecie to samo ubrane jeszcze w gestykulację.

Dziękuję za uwagę.

6 komentarzy:

  1. ja mam fantastyczne szczęście trafiania na blogi, które mają zamiar się ewakuować..
    chociaż nie dziwię

    OdpowiedzUsuń
  2. ..się, rzecz jasna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja się ciesze ze cię nie znam przynajmniej moge tu pozostać a jak uciekniesz to moge szukac dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. po pierwsze życze abyś idąc przed siebie, nie patrzył wstecz. Przesżłośc ma być dla nas nauką. Tylko. Ważne to co dziś. Radości i imądrości. I poosiadania marzeń.

    Mam nadijeję, ze adres nowego bloga dostnę jakby co, ale nie nalegam....

    OdpowiedzUsuń
  5. A co mają zrobić ci, którzy z racji kilomentrów (między nami jest jedyne 300 z hakiem) oraz innych powodów postawić Ci wódki (choćby chcieli)? Te osoby są skazane na brak Twych słów? Na poszukiwania przesympatycznego "ziarnka piachu" na plaży pt. "INTERNET"?
    Bardzo fajnie, tak troszkę egoistycznie, ale cóż powinnam się już przyzwyczaić do tego, że gdy kogoś bardzo polubię ten ktoś znika.
    Pozdrawiam Cię i życze powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. gdy o moim blogu dowiedziało się trochę więcej osób (z RL) to na początku się bardzo speszyłem, ale później jakoś chyba przestali go odwiedzać, a jeśli nawet czytają... to na szczęście nie dają po sobie tego poznać

    nie licząc tych, których sam zaprosiłem

    OdpowiedzUsuń