środa, 26 listopada 2003

Paranoja

Przez dwanaście godzin siedzę za barem i dostaję za to 50 złotych, to teoria bo w praktyce wynoszę 35 a dla własnej doraźnej przyjemności nie wydaję z tego ani grosza. Zaraz wyjaśnię dlaczego; przez czas spędzony w pracy muszę coś wypić (cola), zapalić (Marlboro) i zjeść (batonik Lion), zakładając, że zafunduję sobie tylko po jednym z każdej kategorii, moja pensja chudnie o 2+6+2=10 złotych; oczywiście na jednej paczce papierosów z regóły się nie kończy... Pozostałe w kieszeni pieniądze odkładam co do grosza na kolejną ratę za studia i w efekcie nie zostaje mi nic na kupno nowej kasety, biletu do kina/teatru/na koncert, wyjazd do Krakowa czy gdziekolwiek indziej, kupno prezentu temu kto akurat na niego zasługuje czy porządne zalanie się w trupa. Reasumując- pracuję za frajer!

Paranoja! :)

7 komentarzy:

  1. Są to uroki stania za barem, ale ta praca ma i swoję wdzięczne strony..czasem.. :/
    Pozdrawiam! Mnie też na nic nie starcza..

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzuć palenie...!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty bo ja wczoraj miałam wygrać w lotto. I oni oszukali, ja ci mówię i nie wygrałam. Kurwa mać. I dalej zbieram na psa. nawet połowy jeszcze nie mam. Ale zgodzili się, żebym zapłaciła na dwa razy. Dobre i to... Kurwa mać. W sobotę gram znowu. Odezwij się.

    OdpowiedzUsuń
  4. dawno nie siedzialam przy barze... hmm... to prawda, ze ludzie opowiadaja barmanom historie swojego zycia?

    OdpowiedzUsuń
  5. Skad ja to znammmmm....

    OdpowiedzUsuń
  6. a nikt ci nie mówił, że papierosy szkodzą zdrowiu... twojego portwela?

    OdpowiedzUsuń