Tracę kontakt z rzeczywistością, krok za krokiem oddalam się od świata i ludzi owijając się jakąś niechcianą ułudą. Ciężko to może z boku dostrzec ale siebie nie oszukam, widzę co się dzieje i nie mam absolutnie żadnego pomysłu jak sobie ze sobą radzić; z postanowienia poprawy jakie zamieściłem na początku zeszłego roku nie wykonałem nawet jednego punktu- zamiast lepszej pracy nie mam żadnej, miast przytyć schudłem a w ramach "dbania o formę" zajmuję się wyłącznie muskulaturą palców którymi w każdej wolnej chwili (a tych mam ostatnio dużo) tłukę w klawiaturę. Kolejne studia mogę uznać za byłe, tym razem nie przez mój świadomy wybór- podobały mi się i coś mogło z tego być- po prostu nie miałem pieniędzy na czesne.
Znajomi jeszcze tego nie widzą ale boję się, że za rok, dwa czy diabli wiedzą ile podążę w ślady wujka- schizofrenika i oderwany zupełnie od spraw poważnych zajmując się gromadzeniem wszelkiego śmiecia i zadręczaniem innych długimi wykładami na tematy tak poważne jak historia firmy produkującej baterie czy zakończona przed wieloma laty kariera trzecioligowego piłkarza.
Na razie nie znalazłem lepszego sposobu na ucieczkę od ciąłych wyrzutów jakie robi mi rodzina, niż czmychnięcie pod błachym pozorem do tych którym to życie jakoś się jeszcze wlecze. Od piątku siedzę na głowie Semi, opalam ją z papierosów i jem to co kupi; żałosne? Owszem.
Jutro, a raczej dziś wrócę do domu bo nie chcę już żerować na przyjaźni ale to tylko zamknie paszczę podgryzanej godności. Kilka osób w mniej lub bardziej zobowiązujący sposób wspominało o "załatwieniu" mi jakiegoś zajęcia ale z doświadczenia wiem, że mogę sobie takie deklaracje między bajki wsadzić a w szukanie zajęcia z ogłoszenia po prawie trzech miesiącach wysiłków także przestaję wierzyć.
Cała ta notka nie ma być czymś w stylu "ale jestem biedny, niech mnie ktoś przytuli"- miejsce w jakie w tym życiu zawędrowałem zawdzięczam sobie i tylko ja ponoszę za ten stan rzeczy winę; heh, może kiedyś okaże się, że powyższy wpis jest swoistym testamentem normalności, nie chcę niczego przesądzać ale tak mi to wygląda. Znajomi zakładają rodziny, mieszkają i żywią się samodzielnie a ja pozostając na utrzymaniu rodziców nie mogę teraz nawet zarobić kwoty pozwalającej spić mi się w trupa.
Pozostaje... Anioł Stróż
OdpowiedzUsuńAniele Boże Stróżu mój...
musnięciem piór w kolędę zmień
troski Jego wszystkie ziemskie
i rozsyp przed nim swoje srebro betlejemskie
miękkie jak zieleń serce Jego
raduj najczulszym snem.
myślisz, że Kasprzycki wybaczym mi przemontowanie swojej pieśni?
To akurat dobrze. Nie zalewaj się w trupa, już lepiej uciekaj od rzeczywistości siedząc w necie.
OdpowiedzUsuńWiem coś o takim stanie zawieszenia i nie cierpię go. Chociaż na krótką metę bywa wygodny, bo usprawiedliwia lenistwo i pozwala na przyjemności ('skoro i tak jest do dupy...'). Byłam w takim stanie ponad rok i wpadłam w depresję (taką autentyczną). I teraz wiem, że jednym z najbardziej destrukcyjnych uczuć jest poczucie braku kontroli nad swoim życiem. Nie wiem, czy właśnie to uczucie opisałeś, ale jesli tak, to ROZUMIEM. Nie napiszę głupiego 'weź się w garść', ale staraj się przetrwać ten czas nie tracąc za wiele.
hehehehehhe. sluchaj takijeden.
OdpowiedzUsuńale faux pas... tu popełniłam.
a Ty kulturalny... nie walnąłeś mnie pałką w łeb.
Kasprzycki to mi na stowke sie nie pogniewa o te pieśń... ale Gałczyński, który autorem tekstu jest... to nie chce myśleć:)
ale numer. a myslałam, że oczytana jestem. Gałczński, kurna mać. w życiu bym nie wpadła.
nic dziwnego, ze mi w ksiedze gosci... zawarczałes:), ale ze sama doszlam bledu, to chyba jednak... nie taki ignorant ze mnie, co?
naprawdę chcesz winić siebie a wina leży gdzieś pomiędzy tobą a szarą rzeczywistością, która otacza ciebie i każdego z nas. poza tym wierzę, że każde poczynanie człowieka, przynoszące hipotetycznie porażki nie pochodzi od niego, bo człowiek sam dla siebie chce przecież dobrze. a z resztą...
OdpowiedzUsuńdo tego jak chcesz przytyć, jak mówisz, że kasy nie masz?
jesli jestes w stanie znosic dalej napady zlosci i jakies ostatnio nie dajace sie trzymac na wodzy nerwy rzeczonej Semi, to zapraszam.
OdpowiedzUsuńMoze poszedłbys ze mną nakarmic kaczki?Konwalie Ci daruję...;-)
OdpowiedzUsuń