...po nieprzespanej nocy, z tą straszną herbatą w pamięci, bez pieniędzy i perspektyw chce się jeszcze żyć; wyjść na spacer i śmiać się całemu swiatu w twarz- takijeden żyje i walczy!
Choć może to z niewyspania? :D
czwartek, 29 stycznia 2004
środa, 28 stycznia 2004
Ugh...
Po całonocnej walce z komputerem zapragnąłem napić się brzoswkiniowej herbaty... Jeeeezu, w życiu czegos podobnego nie piłem! Prawie mnie z krzesła zrzuciło, ale przynajmniej już dziś nie zasnę.
I nie włożę nic do dzioba- wspomnienia są zbyt świeże.
I nie włożę nic do dzioba- wspomnienia są zbyt świeże.
niedziela, 25 stycznia 2004
***
"Był przekonany, że wiadomość na kartce musi mieć znaczenie polityczne. W grę wchodziły jedynie dwie możliwości. Pierwsza, bardziej prawdopodobna, to że dziewczyna rzeczywiście jest agentką Policji Myśli, tak jak się tego obawiał. Nie rozumiał tylko, dlaczego Policja Myśli wybrała akurat ten sposób, żeby się z nim komunikować, ale pewnie miała swoje powody. Kartka mogła zawierać groźbę, wezwanie, rozkaz popełnienia samobójstwa; mógł też kryć się za nią podstęp, próba zdemaskowania. Ale była i inna możliwość, szalona i nierealna, która uporczywie domagała się rozpatrzenia, choć starał się ja od siebie odsunąć. Może autorami wiadomości wcale nie jest Policja Myśli, lecz jakaś podziemna organizacja! Może Braterstwo jednak istnieje! Może dziwczyna do niego należy! Pomysł niewątpliwie absurdalny, ale przyszedł mu do głowy, ledwie poczuł pod palcami szeleszczący papier. Dopiero po kilku minutach wpadł na bardziej racjonalne wytłumaczenie. Choć rozum mówił, że kartka najprawdopodobniej zawiera wyrok śmierci, wciąż nie chciał wierzyć, wciąż żywił niedorzeczną nadzieję, iż nie taki jest jej sens. Serce mu waliło i z trudem panował nad drżeniem głosu, dyktując liczby do mowopisu.
Zwinął otrzymany wydruk i wsunął go do rury pneumatycznej. Minęło osiem minut. Poprawił okulary, westchnął i przysunął do siebie kolejny plik papierów- ten z leżącą na wierzchu kartką. Rozprostował ją. Wiadomość, skreślona dużym, dziecinnym pismem, brzmiała:
Kocham cię
Zwinął otrzymany wydruk i wsunął go do rury pneumatycznej. Minęło osiem minut. Poprawił okulary, westchnął i przysunął do siebie kolejny plik papierów- ten z leżącą na wierzchu kartką. Rozprostował ją. Wiadomość, skreślona dużym, dziecinnym pismem, brzmiała:
Kocham cię
środa, 21 stycznia 2004
Z innej beczki
Właśnie przypomniało mi się, że chciałem podzielić się z Wami spostrzeżeniem sprzed kilku już miesięcy. Robert Kasprzycki "naprawdę kocha deszcz", choć ten "rozmył litery" przez co jeden z lepszych śpiewających obecnie poetów nie może trafić do "nieba do wynajęcia".
Masochista czy jak?
Masochista czy jak?
Pianista i ja (Grzegorz Turnau)
"Słodka bazylia" - tak się nazywa bar
Zamknięty, bo minęła już dwunasta
Tak ciepło tu, wychodzić trochę żal
Ostatnie szklanki chowa barman.
Dopijam piwo, sięgam już po płaszcz,
W kieszeni mam monetę dla pianisty
Nad klawiaturą widzę smutną twarz,
Na piramidzie nut szklankę whisky.
On mówi - Proszę, powiedz, jak to jest
Dlaczego wszystko trzeba chować na tym świecie?
Ja tu co noc na dwa, na trzy na sześć,
I to jest przecież całe moje życie.
Dziś rano zostawiła mnie dziewczyna,
Bo jednej rzeczy ukryć nie umiałem,
Że w chwili kiedy siadam do pianina
Zapominam, że mam duszę i mam ciało.
Przerwał i spojrzał gdzieś w mrok pustej sali
A ja monetę obracałem w palcach
- Przepraszam - powiedziałem - pan zapali?
I czy pan mógłby zagrać jeszcze tego walca?
Patrzyliśmy na siebie dobrą chwilę,
Barman ponuro patrzył na zegarek,
Więc wyszperałem parę groszy na napiwek
I ruszyłem w stronę drzwi przez pustą salę.
Idąc myślałem - Stary, widzisz, tak to jest.
To co mówiłeś jest mi jakby skądś znajome,
To piwo i ty, i na ulicy deszcz.
I każdy z parasolem w swoją stronę.
Na pewno wkrótce znajdzie się dziewczyna,
Co myśli, czuje, kocha i potrafi
Więc zanim znowu siądziesz jutro do pianina
Wyrzuć tych kilka niepotrzebnych fotografii.
Na pewno? Wkrótce? Trzy lata to wcale nie takie "wkrótce".
Zamknięty, bo minęła już dwunasta
Tak ciepło tu, wychodzić trochę żal
Ostatnie szklanki chowa barman.
Dopijam piwo, sięgam już po płaszcz,
W kieszeni mam monetę dla pianisty
Nad klawiaturą widzę smutną twarz,
Na piramidzie nut szklankę whisky.
On mówi - Proszę, powiedz, jak to jest
Dlaczego wszystko trzeba chować na tym świecie?
Ja tu co noc na dwa, na trzy na sześć,
I to jest przecież całe moje życie.
Dziś rano zostawiła mnie dziewczyna,
Bo jednej rzeczy ukryć nie umiałem,
Że w chwili kiedy siadam do pianina
Zapominam, że mam duszę i mam ciało.
Przerwał i spojrzał gdzieś w mrok pustej sali
A ja monetę obracałem w palcach
- Przepraszam - powiedziałem - pan zapali?
I czy pan mógłby zagrać jeszcze tego walca?
Patrzyliśmy na siebie dobrą chwilę,
Barman ponuro patrzył na zegarek,
Więc wyszperałem parę groszy na napiwek
I ruszyłem w stronę drzwi przez pustą salę.
Idąc myślałem - Stary, widzisz, tak to jest.
To co mówiłeś jest mi jakby skądś znajome,
To piwo i ty, i na ulicy deszcz.
I każdy z parasolem w swoją stronę.
Na pewno wkrótce znajdzie się dziewczyna,
Co myśli, czuje, kocha i potrafi
Więc zanim znowu siądziesz jutro do pianina
Wyrzuć tych kilka niepotrzebnych fotografii.
Na pewno? Wkrótce? Trzy lata to wcale nie takie "wkrótce".
sobota, 17 stycznia 2004
Jedni i drudzy
Są jedni, którzy wiecznie za czymś gonią,
Za jakaś marą szczęścia nadpowietrzną,
W próżnej gonitwie siły swoje trwonią,
Lecz żyją walką serdeczną.
I całą kolej złudzeń i zawodów
Przechodzą razem z rozkoszą i trwogą,
I wszystkie kwiaty zrywają z ogrodów,
I depczą pod swoją nogą.
Są inni, którzy płyną bez oporu
Na fali życia unoszeni w ciemność,
Niby spokojni i i zimni z pozoru,
Bo widzą walki daremność.
Zrzekli się cierpień i szczęścia się zrzekli,
Zgadując zdradę w każdym losu darze,
Przed swoim sercem jednak nie uciekli,
I własne serce ich karze!
Gdy się spotkają gdzie w ostatniej chwili
Jedni i drudzy przy otwartym grobie,
Żałują, czemu inaczej nie żyli,
Wzajemnie zazdroszczą sobie.
Adam Asnyk
Psia krew, mam huśtawkę nastrojów jak zakochana nastolatka.
Za jakaś marą szczęścia nadpowietrzną,
W próżnej gonitwie siły swoje trwonią,
Lecz żyją walką serdeczną.
I całą kolej złudzeń i zawodów
Przechodzą razem z rozkoszą i trwogą,
I wszystkie kwiaty zrywają z ogrodów,
I depczą pod swoją nogą.
Są inni, którzy płyną bez oporu
Na fali życia unoszeni w ciemność,
Niby spokojni i i zimni z pozoru,
Bo widzą walki daremność.
Zrzekli się cierpień i szczęścia się zrzekli,
Zgadując zdradę w każdym losu darze,
Przed swoim sercem jednak nie uciekli,
I własne serce ich karze!
Gdy się spotkają gdzie w ostatniej chwili
Jedni i drudzy przy otwartym grobie,
Żałują, czemu inaczej nie żyli,
Wzajemnie zazdroszczą sobie.
Adam Asnyk
Psia krew, mam huśtawkę nastrojów jak zakochana nastolatka.
środa, 14 stycznia 2004
Cytacik na dziś
"Jesteś bardzo inteligentny i przystojny ale reszta jest do dupy"- słowa mopjego ojca skierowane do mnie z rana. Od 10 minut nie mogę się przestać śmiać :D:D:D
poniedziałek, 12 stycznia 2004
Lepiej późno...
Trochę mnie tu nie było, częściowo dzięki TPSA a po cześci z braku chwili spokoju, teraz także domownicy brzęczą mi nad głową ale staram się nie słyszeć panującego tu zamieszania. Nowy rok powitałem jako bezrobotny a następna praca, choć już niejako umówiona pozostaje póki co w stanie bezterminowego zawieszenia; oczywiście ten okres zbiegł się w czasie z płatnościami za studia ale już się do podobnych przypadków przyzwyczaiłem. Pomimo to ostatnimi czasy budzę się i kłade spac w lepszym nastroju a o jesienno- zimowej depresji słysze tylko z radia więc mimo wszystko nie marudzę. Stęskniłem się za Wami strasznie i jak tylko będę miał szansę na jakieś dłuzsze posiedzenie- sprawdzę co tam u Was słychać bo mnie ciekawość zżera.
Ps. Czy tylko u mnie serwis blog.pl działa bardzo opornie bądź wcale?
Ps. Czy tylko u mnie serwis blog.pl działa bardzo opornie bądź wcale?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)