Są jedni, którzy wiecznie za czymś gonią,
Za jakaś marą szczęścia nadpowietrzną,
W próżnej gonitwie siły swoje trwonią,
Lecz żyją walką serdeczną.
I całą kolej złudzeń i zawodów
Przechodzą razem z rozkoszą i trwogą,
I wszystkie kwiaty zrywają z ogrodów,
I depczą pod swoją nogą.
Są inni, którzy płyną bez oporu
Na fali życia unoszeni w ciemność,
Niby spokojni i i zimni z pozoru,
Bo widzą walki daremność.
Zrzekli się cierpień i szczęścia się zrzekli,
Zgadując zdradę w każdym losu darze,
Przed swoim sercem jednak nie uciekli,
I własne serce ich karze!
Gdy się spotkają gdzie w ostatniej chwili
Jedni i drudzy przy otwartym grobie,
Żałują, czemu inaczej nie żyli,
Wzajemnie zazdroszczą sobie.
Adam Asnyk
Psia krew, mam huśtawkę nastrojów jak zakochana nastolatka.
Taa,grunt to żyć własnym życiem...;-)
OdpowiedzUsuńgrunt to wiedziec co to dobre wlasne zycie
OdpowiedzUsuńa ja wróciłam z morza :)
OdpowiedzUsuńi też mam huśtawkę... bo się jeszcze buja mi świat po styczniowych sztormach :)
pozdrawiam!
może ta huśtawka zwiastuje już wiosnę?! ;-)
OdpowiedzUsuńWidzę,że Asnyk dylematyczny... ja wobec tego, co on przedstawia przywołałabym słowa z jednej książki dla podlotków... generalnie chodzi chyba o to, by nie być szczęśliwym idiotą, idiotą zadowolonym. A na huśtawce bujaj się...czasem potrzeba.
OdpowiedzUsuń