Właśnie przypomniało mi się, że chciałem podzielić się z Wami spostrzeżeniem sprzed kilku już miesięcy. Robert Kasprzycki "naprawdę kocha deszcz", choć ten "rozmył litery" przez co jeden z lepszych śpiewających obecnie poetów nie może trafić do "nieba do wynajęcia".
Masochista czy jak?
albo realista. ale w takim razie dlaczego tak bardzo zatopiony w marzeniach?
OdpowiedzUsuńot, zagadka.
Robert miał doktorat pisać...
OdpowiedzUsuńdawno go nie widzialem, nie wiem...
.... :-)
OdpowiedzUsuńwszyscy poeci (spiewajacy tez) sa dziwnie zakreceni w makaroniki, ach, fajne to ;-)
OdpowiedzUsuńZ całkiem innej beczki: oczywiście, że "ślad" ! I bardzo mi miło.Najlepszego na cały 2004.
OdpowiedzUsuńtak sobie myślę, że jaka ja bezduszna jestem. dodawałam linki, a o takimjednym zapomniałam. niezwłocznie naprawić swój błąd - oto sprawa piorytetowa.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie!
czasem fajnie byc poetą... ciekawe czy oni wierzą w to co piszą
OdpowiedzUsuńOn to niebo być może wynajmuje innym, użycza swojego świata w pisaniu...tak naprawdę nie tylko niebo daje do wynajęcia,ale cały wszechświat nad i pod niebem.
OdpowiedzUsuńTactical Ops ... mówi Ci to coś???
OdpowiedzUsuńOj tak, tak... Olsztyn to rzeczywiście był czas "puszczonych hamulców" ;)
OdpowiedzUsuńStanowczo masochista
OdpowiedzUsuń