Ludziom zbyt słabym na tą rzeczywistość pozostaje jakiś nałóg- narkotyki (temu jestem zdecydowanie przciwny), komputer albo alkochol. W moim wypadku jest to ten drugi w połączeniu z delikatną namiastką gorzałki.
Przykre prawda? I nie piszę tego na trzeźwo, lecz szczerze- po pijaku. Swoją drogą kiedyś od zadeklarowanego esperalowca usłyszłem bardzo mądrą moim zdaniem myśl: "Po kilku głębszych wyłażą z Ciebie demony które zwykły Cię skrycie męczyc na trzeźwo". Szkoda, że kiedy człowiek wytrzeźwieje owe monstra wracają.
To może warto zawojować z tymi monstrami w inny sposób? Może warto roześmiać im się w nos na trzeźwo? Pomyśl o tym.
OdpowiedzUsuńNa trzeźwo te monstra przyjmują eteryczną postać której nijak nie zniechęcinawet najszczerszy rechot w twarz (równie eteryczną).
OdpowiedzUsuńTo i z tym trzeba bedzie jakos zawalczyc. Ja juz cos wymysle ;)
OdpowiedzUsuń