piątek, 23 kwietnia 2004

...

Klienci dziś dopisali, zjawił się stały skład plus kilka osób przypadkowych.

Poczet klientów stałych

- Śpioch (facet chyba pomyslił lokal bo większość czasu spędzonego u mnie po prostu przesypia)

- Wariat kolejowy (podróżujący pociągami, rudy bzik o którym już wcześniej wspomniałem; przypomina mi trochę Konsultora XI z którym miałem przygody jakiś rok temu)

- Czapeczka (najbardziej bezproblemowy przedstawiciel częstych bywalców, przychodzi ok. 22 i spędza 10 godzin grając na komputerze; zawsze w czapce z daszkiem)

- Pan Karczew (najmłodszy, wpada na noc średnio trzy razy w tygodniu; nie wiedzieć czemu chce mu się tu jeździć aż z Karczewa)






Ps. Wariat przyniósł mi dziś cukierki.

Pedał? o.O

Przeczytałem...

...sobie właśnie wnikliwie kilka blogów i nasunęły mi się dwa wnioski.

1) Szkoda, że głupota nie jest śmiertelna- nie straciłbym godziny na czytanie bzdur (Bzdurkę przepraszam za zbieżność ;) ).

2)Mój mały światek jest nudny jak flaki z wiatraczkiem (od procesora, ma się rozumieć).

Muchy nie umiem skrzywdzić więc i wolniej myślącym także daruję, trybu życia nie raczej nie zmienię bo na dzień dzisiejszy nie widzę sposobu. Podsumowując, wszystko zostanie po staremu. I to nie jest dobre.



"Wielki Odkrywco Wyobraźni"
Ewa Lipska


Wielki Odkrywco Wyobraźni
na rybiookich wsparty kołach.
Nadeszła już najwyższa pora
byśmy zaczęli żyć w przyjaźni.
Twórco czarnego pomidora.

Potomku naprężonej procy
pióropusz spadł z twej dumnej głowy
więc się podzielmy do połowy
bo ja go dziś znalazłem. W nocy.
Tyś w swym ogrodzie sadził sowy.

Pod wspólnym stańmy pióropuszem.
Nie trzeba nawet gasić światła.
Głowy szczęśliwych kapeluszy
trącać się będą w głuche uszy.
Aż szabla z ręki ci wypadła.

O samolubny Władco Hecy!
Chcesz sam podglądać nogi świata.
Chcesz sam żyć wiecznie wiekiem dzieci
a mnie na ziemię - kiedy lato
przechodzi w szare oko sieci!

Wielki Odkrywco Wyobraźni
tak nie będziemy żyć w przyjaźni.

czwartek, 22 kwietnia 2004

Obawa

Oj, nie jest dobrze- rymujący wariat pojawił się po raz drugi i wszystko wskazuje na to, że będzie mnie nawiedzał regularnie.

Po namyśle, może nie byłoby to najgorsze bo już po tygodniu mógłbym rozpocząć pisanie książki pod tytułem "O wariacie który jeździł koleją". ;)

***

Większości zaczynają się już kleić oczy, ja właśnie wstałem- zaczynam odnosić wrażenie poważnego rozbratu z rzeczywistością.

wtorek, 20 kwietnia 2004

Bilans po trzech godzinach dyżuru

- Jeden rymujący wariat

- Jedna zabłąkana turystka z Kanady z uczepionym w ramach plecaka miejscowym cwaniaczkiem.

- Pełniący dziś zmianę upierdliwy pracownik ochrony (całe szczęście także tylko jeden).

Już jest ciekawie a przede mną jeszcze pięć godzin pracy!

poniedziałek, 19 kwietnia 2004

O krok

O krok od źródła konają z pragnienia.
O krok od piekła szaleją z rozkoszy.
Trzeźwieją z marzeń o krok od spełnienia.
O krok od celu własny cień ich płoszy.

O krok od tryumfu opuszczają głowy.
Podnoszą głowy o krok od wyroku.
O krok od łaski tracą dar wymowy.
Krok od przepaści przyspieszają kroku.

O krok od zemsty nagle wielcy duchem
O krok od drogi błądzą w próżnych sporach.
O krok od czynu wolą frazy kruche.
O krok od jutra przeżywają wczoraj.

O krok od zgody pusta złość ich bierze
O krok od wiedzy wdychają zabobon.
O krok od Boga zaprzeczają wierze.
O krok od siebie nie chcą stać się sobą.

O krok od śmierci żywot im niedrogi.
O krok od życia śnią minione kaźnie.
Gromadzą księgi o krok od pożogi.
O krok od klęski czują się najraźniej.

Tak przez godzinę, dzień, miesiąc, rok
Aż zrobią ten jeden nieuchronny krok.

Jacek Kaczmarski


Prawda?

niedziela, 18 kwietnia 2004

Kac

Od prawie dwuch lat ograniczam spożywanie wszelkiej maści alkocholi do minimum i bardzo sobie taką tendencję chwalę. Niestety ma to także swoje złe strony- odwykły od picia organizm zdecydowanie protestuje kiedy wlewam weń większe ilości gorzałki, a mocna głowa którą mogłem się kiedyś poszczycić osłabła nieco i niemal za każdym razem muszę się bardzo starać by przypomnieć sobie, co "będąc pod wpływem" wyprawiałem (połączony z zapasami taniec, jaki wyczyniłem w styczniu to tylko jedna z rzeczy których wolałbym nie pamiętać).

Wczoraj stawiałem czoła Absolwentowi, przyniesionej przez kogoś Czerwonej Kartce i być może jeszcze czemuś (nie pamiętam), zabawa była przednia lecz rano obudziło mnie tupanie kota i tańczący pogo żołądek. Na nieszczęście wygodne łóżko znajdowało się po drugiej stronie miasta a w perspektywie majaczył mi już zaczynający się za kilka godzin dyżur- innymi słowy perspektywy nienajciekawsze dla człowieka który zmaga się nie z jednym lecz całą zgrają dusiołków.
Minął już jakiś czas a ja dalej ledwo zipię, całe szczęście nie ma w tej chwili żadnych klientów, ratuje mnie także przywieziona w termosie herbata i fantazje na temat zbliżającego się snu.


DO SAMEGO SIEBIE
--->NIE PIJ WIĘCEJ BARANIE!<---

czwartek, 15 kwietnia 2004

Koniec świata!

"Robert (Incognito) (15-04-2004 23:22)
Panie Dominku jak na razie slysze o Panu same superlatywy :) "


Powariowali Ci ludzie ostatnio- nic tylko mnie chwalą i głaszczą po głowie!

Zaczynam czuć się nieswojo.

poniedziałek, 12 kwietnia 2004

Kolejny dyżur

Przy życiu utrzymuje mnie stacja smoothjazz.com

Przed chwilą miałem spotkanie z pierwszym przedstawicielem nowej odmiany muminów (niezorientowanych w kafejkowej nomenklaturze odsyłam do notek sprzed ok. roku)- na oko trzydziestoletni osiłek zapragnął dostać się na czat, pomogłem mu jak mogłem najlepiej, ale niestety organizm wykożystujący głowę wyłącznie do łamania nosów nie przyswoił kilku podstawowych informacji, jakie próbowałem mu wpoić i zaczął marudzić.

Całe szczęście wziął komputer tylko na godzinę bo już mi nerwy puszczały.



Dalej nie mogę się pogodzić ze śmiercią Jacka.

piątek, 9 kwietnia 2004

Ranek

Cisza i spokój, z głośników sączy się spokojny irlandzki folk, mam o czym myśleć ale nie chce nic zdradzać bo zapeszę i będzie :]

niedziela, 4 kwietnia 2004

Informacja

W dniu 13 kwietnia (wtorek) o godzinie 18 w biurze przy Nowym Świecie odbędzie się spotkanie warszawskiej Ligi Republikańskiej w celu ustalenia "co dalej". Jeżeli któreś z Was wie czym jest Liga, będzie w tym okresie w Warszawie i przede wszystkim wyraża szczerą chęć wpisania się w historię tej organizacji- proszę o kontakt :]

Dziękuję za uwagę. :D