Przy życiu utrzymuje mnie stacja smoothjazz.com
Przed chwilą miałem spotkanie z pierwszym przedstawicielem nowej odmiany muminów (niezorientowanych w kafejkowej nomenklaturze odsyłam do notek sprzed ok. roku)- na oko trzydziestoletni osiłek zapragnął dostać się na czat, pomogłem mu jak mogłem najlepiej, ale niestety organizm wykożystujący głowę wyłącznie do łamania nosów nie przyswoił kilku podstawowych informacji, jakie próbowałem mu wpoić i zaczął marudzić.
Całe szczęście wziął komputer tylko na godzinę bo już mi nerwy puszczały.
Dalej nie mogę się pogodzić ze śmiercią Jacka.
Trudno kazdemu jest sie pogodzic ze smiercia, czyjakolwiek. Tym bardziej trudno jest, gdy sie znalo i podziwialo dana osobę. Kobra swego czasu napisala cos takiego (pewnie sie na mnie wnerwi za to, ze ja tutaj "linkuje" ale...) http://kobranoche.blog.pl/archiwum/index.php?nid=5860845
OdpowiedzUsuńMa duzo racji. On zawsze pozostanie w nas, jego teksty, muzyka.
Trzymaj sie.
Pytanie czy On umarł naprawdę?
OdpowiedzUsuńja też nie :(
OdpowiedzUsuń