niedziela, 18 kwietnia 2004

Kac

Od prawie dwuch lat ograniczam spożywanie wszelkiej maści alkocholi do minimum i bardzo sobie taką tendencję chwalę. Niestety ma to także swoje złe strony- odwykły od picia organizm zdecydowanie protestuje kiedy wlewam weń większe ilości gorzałki, a mocna głowa którą mogłem się kiedyś poszczycić osłabła nieco i niemal za każdym razem muszę się bardzo starać by przypomnieć sobie, co "będąc pod wpływem" wyprawiałem (połączony z zapasami taniec, jaki wyczyniłem w styczniu to tylko jedna z rzeczy których wolałbym nie pamiętać).

Wczoraj stawiałem czoła Absolwentowi, przyniesionej przez kogoś Czerwonej Kartce i być może jeszcze czemuś (nie pamiętam), zabawa była przednia lecz rano obudziło mnie tupanie kota i tańczący pogo żołądek. Na nieszczęście wygodne łóżko znajdowało się po drugiej stronie miasta a w perspektywie majaczył mi już zaczynający się za kilka godzin dyżur- innymi słowy perspektywy nienajciekawsze dla człowieka który zmaga się nie z jednym lecz całą zgrają dusiołków.
Minął już jakiś czas a ja dalej ledwo zipię, całe szczęście nie ma w tej chwili żadnych klientów, ratuje mnie także przywieziona w termosie herbata i fantazje na temat zbliżającego się snu.


DO SAMEGO SIEBIE
--->NIE PIJ WIĘCEJ BARANIE!<---

2 komentarze: