piątek, 11 kwietnia 2003
Niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku
Oto przykład: przed chwilą wybrałem się do lodówki po maślankę, ale (co normalne o tej porze) cały dom tonął w ciemnościach. Niezrażony wyruszyłem; najpierw napotkałem krzesło które z głuchym brzdęknięciem ograniczyło moje możliwości przemieszczania się do powolnego kuśtykania, następnie otworzone dość energicznie drzwi lodówki "odpadły" mi nos. Kiedy zmaltretowany siorbałem zachłannie upragniony napój, na moich plecach pojawił się Majka któremu o tej porze odpala się tryb "search and destroy". Odruchowo wyciągnąłem ręce aby go zdjąć, problem polegał na tym, że w prawicy dzierżyłem maślankę. Tak oto wracam z wyprawy- ze stłuczonym kolanem, obolałym nose, podrapanymi plecami i maślanką na koszuli. Nie, nie jestem pierdołą...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
a może powinieneś sprawić sobie noktowizor ...
OdpowiedzUsuń:))
Taki jak w reklamie WP? ;)
OdpowiedzUsuńSwoją drogą miło znów Cię tu widzieć :D.
OdpowiedzUsuń