Nie dalej jak 30 sekund temu podszedł do mnie klient i z przerażeniem w oczach wydukał: " Przepraszam pana, ale mój komputer jest zepsuty- światełka mi mrygają a klawiatura nie działa!". Pomyślałem, że to coś poważnego, więc ruszyłem mu z odsieczą; po dokonaniu wstępnych oględzin (co trwało 3 sekundy) podłączyłem klawiaturę i wszystko zaczęło działać tak jak powinno. Delikwent spojrzał na swoje stanowisko i z miną filozofa powiedział: "Tak myślałem...".
Trzymajcie mnie bo nie wytrzymam...
Trzymamy
OdpowiedzUsuń