Skąd przychodził, kto go znał,
Kto mu rękę podał kiedy,
Nad rowem siadał, wyciągał chleb,
Serem przekładał i dzielił się z psem,
Tyle wszystkiego, co z sobą miał
Majster Bieda
Nikt nie pytał skąd się wziął,
Gdy do ognia się przysiadał.
Wtulał się w krąg ciepła jak w kożuch
Znużony drogą wędrowiec boży
Zasypiał długo gapiąc się w noc
Majster Bieda
Czapkę z głowy ściągał gdy
wiatr gałęzie chylił drzewom
Śmiał się do słońca i śpiewał do gwiazd,
Drogę bez końca, co przed nim szła
Znał jak pięć palców, jak szeląg zły
Majster Bieda
Czapkę z głowy ściągał gdy
wiatr gałęzie chylił drzewom
Śmiał się do słońca i śpiewał do gwiazd,
Drogę bez końca, co przed nim szła
Znał jak pięć palców, jak szeląg zły
Majster Bieda
Czapkę z głowy ściągał gdy
wiatr gałęzie chylił drzewom
Śmiał się do słońca i śpiewał do gwiazd,
Drogę bez końca, co przed nim szła
Znał jak pięć palców, jak szeląg zły
Majster Bieda
Czapkę z głowy ściągał gdy
wiatr gałęzie chylił drzewom
Śmiał się do słońca i śpiewał do gwiazd,
Drogę bez końca, co przed nim szła
Znał jak pięć palców, jak szeląg zły
Majster Bieda
Aż nastąpił taki rok
smutny rok, tak widać trzeba,
nie przyszedł Bieda zieloną wiosną,
miejsce, gdzie siadał zielskiem zarosło
i choć niejeden wytężał wzrok,
choć lato pustym gościńcem przeszło
z rudymi liśćmi, jesieni schedą,
wiatrem niesiony popłynął w przeszłość,
wiatrem niesiony popłynął w przeszłość,
wiatrem niesiony popłynął w przeszłość
Majster Bieda
Taaak, na tej piosence się wychowałem i czasami zdaża mi się rozważać karierę Majstra Biedy, ale na razie siedzę w tej swojej kawiarence i do znudzenia ostrzę sobie zęby na jakiś marny wypad za miasto.
A Twoj telefon milczy i nawet nie zdążę porozmawiać z Tobą przed wyjazdem...jestem tu do soboty...
OdpowiedzUsuńsam jestes plastikowy!!! :P ( :D )
OdpowiedzUsuń