wtorek, 24 czerwca 2003

Refleksja

Jednak czas nie zabił we mnie do końca kaznodziei.

6 komentarzy:

  1. Widzisz... Caly problem polega na tym, ze ja tez jestem wyczulona... Marze o urodzeniu dziecka, prawdopodobnie bardziej niz o czymkolwiek innym, ale nigdy nie zgodze sie na traktowanie mnie jak inkubator, jak "cos" co ma mniej praw, od tego co sie w tym "czyms" rozwija. A to co sie rozwija, powstalo z mojego ciala i krwi, jest czescia mnie, rosnie w wewnatrz mojego ciala, i chce miec prawo do decydowania o czesciach wlasnego organizmu.

    Myslisz, ze mnie nie ruszaja teksty typu: jestes matka, jestes odpowiedzialna za nowe zycie itp.? Oczywiscie,ze mnie ruszaja, sama nie wyobrazam sobie poddania sie aborcji (na dzien dzisiejszy), ale staram sie zrozumiec kobiety, ktore np. najzwyczajniej w swiecie nie chca byc matkami, to sa dwie kwestie: moralnosci i legalnosci. Ja walcze o prawo kobiety do wolnosci wyboru, nie potrafie tego inaczej wytlumaczyc i nie bede probowac...

    Mam dosyc tego tematu na jakis czas, i tez nie zamierzam go wiecej poruszac...

    OdpowiedzUsuń
  2. sorry, ze dwa razy, ale mi sie tak kliknelo

    OdpowiedzUsuń
  3. Heh Witaj ,jak obiecalem wpadam i sie wpisuje:)Jak przejdzie kac to cos madrego napisze a dzisiaj znowu picie:) ale wlaczyli mi net hehe to trzeba to opic:) Pozdro i dzieki za rozmowy fajnie sie z kims madrym na poziomie rozmawia:) hah no i ten film hehehe jak go wypalisz daj znac bo strasznie mnmie jara:) CYAZZZZZZZZZZZZZZ Peace brother:)

    OdpowiedzUsuń
  4. czas nie zawsze pozwala zapomniec... nie zawsze zabija... nie zawsze niszczy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy z nas ma w sobie kaznodzieję, ja mam całkiem dużego. Bo wolę mówić innym jak powinni żyć niż stosować to w sojej egzystencji. Ale cóż. Tak jestem.

    OdpowiedzUsuń
  6. a każdy staje się choć raz dziennie filozofem... siedząc na muszli klozetowej...:)

    OdpowiedzUsuń