Zaraz po skończeniu ASP moi rodzice dorabiali sobie projektując małe znaczki niewiadomego zastosowania. Któregoś razu w czasie rozmowy telefonicznej ojciec poprosił mamę, żeby ta wykonała taką właśnie pierdółkę z milicjantem (tak tak, to było jeszcze za komuny)na motorze. Kiedy wrócił do domu zastał znaczek na którym piękną czcionką stało: "Milicjant na motorze". Do dziś przytoczenie tej historii zamyka mamie usta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz