poniedziałek, 24 lutego 2003

Pogoda

Z serii nienormalna pogoda o dziwnej porze- dziś o 4:35 dała na Wilanowie gościnny występ słynna Londyńska mgła. Sam widziałem!

środa, 19 lutego 2003

Tarrot

Ten sam jegomość przed wyjściem wyciągnął z kieszeni karty tarrota i postanowił wywróżyć mi przyszłość. Wyszło mi, że na spełnienie mazeń będę musiał jeszcze trochę poczekać, ale w końcu dopnę swego. Życzenie jakie pomyślałem ciągnąc kartę było bardzo ogólne- być szczęśliwym. W sumie więc wyszło nieźle, bo nie beznadziejnie, a w dodatku jestem skłonny we wróżbę uwierzyć; bo dam wiarę tylko tarrotowi stawianemu przez wariata, a mój czarodziej (swoją drogą magister filozofii- to wiele tłumaczy) był ewidentnym czubkiem!

HA!

Właśnie dowiedziałem się, że w książce pisanej przez jednego z klientów kawiarenki pojawi się postać inspirowana moją skromną osobą. Dostaję napadu śmiechu za każdym razem, gdy pomyślę sobie o tym jak ma się nazywać- Konsultor Jedenaście! HAHAHAHA

Kolejne spostrzeżenie

Nie zwróciliście może uwagi, że ludzie mający niewiele do powiedzenia wyręczają się z regóły cytatami?

"Palenie"

Pytam:dlaczego niepalący
wsiadają bez skrupułów do przedziałów dla palących?

Czemu chcą dominować?Czemu są wiecznie urażeni?

Mój maly przyjacielu , papierosie.
Spędziłem z tobą więcej czasu niż z kimkolwiek.
Niszczymy się nawzajem , czule zobowiązani.

Pytam:dlaczego niepalący
nie doceniają naszej samotności,
naszej niemądrej odwagi,naszego
żaru, popiołu?


Marcin Świetlicki

piątek, 14 lutego 2003

Gloomy Sunday

Gloomy Sunday

Sunday is gloomy, my hours are slumberless
Dearest the shadows I live with are numberless
Little white flowers will never awaken you
Not where the dark coach of sorrow has taken you
Sunday is gloomy on shadows, I spend it all
My heart and I have decided to end it all
Soon there'll be candles and prayers that are sad I know
Let them not weep, let them know that I'm glad to go
Angels have no thought of ever returning you
Would they be angry if I thought of joining you

Gloomy Sunday

Death is no dream for in death I'm carressing you
With the last breath of my soul I'll be blessing you

Gloomy Sunday

Dreaming
I was only dreaming
I wake and I find you asleep
In the deep of my heart dear
Darling I hope
That my dream never haunted you
My heart is telling you
How much I wanted you
Gloomy Sunday

czwartek, 13 lutego 2003

Mam gdzieś Walentynki

To wszystko, co chciałem powiedzieć.

Plan na jutro

Jak zamierzacie spędzić walentynki? Ja na całe szczęście prześpię je na zapleczu kafejki w której pracuję. Wieczorem wstanę, przejdę do do sąsiedniego pomieszczenia i zacznę uśmiechać się do ludzi; w sobotę rano zdejmę z twarzy ten grymas i włożę go do szklanki z płynem czyszczącym. Następnie wrócę do domu. Jak zawsze.
Zabawne, ale jeszcze dwie godziny temu chciałem wysmażyć jakiś tekst nawiązujący choć trochę do obchodzonego dziś dnia św. Walentego. Nie wyszło może dlatego, że dla mnie dzień ten zawsze był tylko okazją do ponurych refleksji na swój temat.

I nigdy nie był czymś przyjemnym.

środa, 12 lutego 2003

Walentynki

Umówiłem się kiedyś z moją przyjaciółką, że jako osoby bez pary w dzień świętego Walentego wybierzemy się do centrum i zaczniemy strzelać do baloników w kształcie serduszek. Ona od ponad roku ma już swoją miłość, ale powiedziała, że mimo wszystko pójdzie ze mną. Będąc w Warszawie uważajcie, by nie trzymać swoich baloników zbyt blisko głowy, bo możemy czasem chybić celu.

środa, 5 lutego 2003

Skojarzenia

Każda z pór roku z czymś mi się kojarzy- jesień z kwaśnym smakiem w ustach (nie wyjaśnię dlaczego- tak już mam), zima to roztapiający się w ustach śnieg. Dawno już nie wcinałem białego puchu (przy okazji dowcip- czego w pierwszej kolejności uczą swoje dzieci eskimosi? Nigdy nie jeść żółtego śniegu.); może dlatego, że wyrosłem i wiem, co mogę skonsumować przy okazji. Ta pora roku to także pewna błogość związana z tym, że pokryty śniegiem świat wydaje się diablo przytulny- dosłownie każde miejsce nadaje się do tego by się w nim położyć. Wiosna to wilgotna, miękka ziemia i pierwsze cieplejsze burze, które uwielbiam. Pojawiają się pierwsze zapachy i zieleń konwalii rosnących koło mojego domu. Lato to paradoksalnie nie słoneczne dni, lecz ciepłe wieczory tuż po zmroku, kiedy człowiek ma ochotę otulić się kojącą ciemnością i zasnąć na jakiejś leśnej polanie gapiąc się w niebo. Płenty nie będzie.

...

I był Beskid i były słowa...

Wakacje...

Za oknem czapy śniegu, słońce dawno grzeje inną część naszej planety, a mnie zebrało się na wakacyjny nastrój. Puszczam więc sobie Wolną Grupę Bukowina i w wyobraźni macham wiosłami siedząc w prującym jezioro Studzieniczne kajaku. Paradoksalnie od dwóch lat nie wyjechałem pod namiot na dłużej niż tydzień i bardzo mi tego brakuje; nie jestem w stanie pojąć jak można spędzać wakacje prażąc się na wybrukowanej ludźmi plaży. Wakacje powinny dostarczać wspaniałych wspomnień na cały rok, a co tu wspominać- piach w uchu, wieczorne wyjście na piwo?
Nieee, dla mnie wakacje to ognisko, gitara i względna niezależność, wolność w wyborze kierunku w jakim będzie się następnego dnia zmierzać, to wieczór nad rzeką przy trzaskającym ogniu, namiot rozbity w nie zawsze przemyślanym miejscu (raz zdażyło mi się rozłożyć na mrowisku, innym razem na zalewanej w nocy łące, czy pastwisku którego prawowici użytkownicy zaczęli pałaszować namiot) i wreszcie cudowni ludzie którzy w czasie tych kilku cieplejszych miesięcy zamieniają się w pielgrzymów niosących w świat to co dobre, zostawiając w domu swoje codzienne smutki i żale. Tacy sezonowi Majstrowie Bieda, których szeregi maleją niestety z roku na rok.

Nie brak wam tego?

Kolejna obserwacja

Zwróciliście może uwagę, że im więcej notek produkujecie tym mniejsza jest szansa, że odwiedzający (nawet stały gość) nie zada sobie trudu przeczytania, że o skomentowaniu nie wspomnę, wszystkich nowych wpisów?

Nastroje

"Wzdłuż ulic jak wzdłuż snów
codzień tramwajem jadę
wzdłuż ulic jak wzdłuż snów
migocą światła blade.

I zawsze tylko wzdłuż
i nigdy już inaczej
i nigdy, nigdy już
nie zmylę mych przeznaczeń.

Z daleka widzę dom,
gdzie było szczęście moje.
Z daleka widzę dom
przychylny moim snom. "

Michał Zabłocki

wtorek, 4 lutego 2003

Nowa stara praca

Jutro wieczorem jadę do Piaseczna żeby zobaczyć kafejkę internetową w której będę sobie w weekendy pracował. Niby nic nadzwyczajnego, ale będzie to druga tego typu instytucja w której dorabiam,a z pierwszej wcale rezygnować nie zamierzam. Dziwny w tym wszystkim jest fakt, że wcale się tym nie przejmuję, ot- wyjazd i praca. Jak ja przy tym wszystkim dam radę ciągnąć recenzowanie gier i utrzymywanie jakichkolwiek kontaktów ze znajomymi- nie wiem, ale czuję, że będzie ciężko...

Ciekawostka

Wszyscy mi mówią, że jestem kochany, lecz nikt nie potrafi wskazać przez kogo.

Tak mi do głowy przyszło.

Las

Wyobraźcie sobie las, w którym pod każdy drzewem leży człowiek. Leży i biadoli, że jest sam i nikt nie chce do niego podejść i walnąć się obok. Tak właśnie wygląda świat ludzi samotnych, nie z wyboru lecz z powodu strachu przed uczynieniem pierwszego kroku. Tacy ludzie boją się zrobić cokolwiek, by dać znać Tej osobie, że są nią w jakikolwiek sposób zainteresowe, a przyznajcie- bez czynów do niczego nie dojdziemy (i miłość nie jest tu żadnym wyjątkiem). Przykre, że pisząc te słowa cierpię od zawsze na podobną przypadłość...

Jeszcze się dziś pewnie odezwę- zapowiada się kolejna bezsenna noc.

...

Z drugiej strony zdaża mi się trafiać na blogi ciekawe i tam staram się pojawiać w miarę regularnie (co jednak żadko wiąże się z jakimś wpisem). Nie twierdzę, że wszystkie umieszczam natychmiast w linkach, bo tak nie jest, lecz wynika to tylko i wyłącznie z mojego roztrzepania i braki te postaram się z czasem nadrobić.

Jakem Takijeden!

Nie lubię

Zaraz wyliczę, co irytuje mnie w innych blogach:

- Infantylne tło z gwiazdek, serduszek, chmurek i mangowych mordek.

- Różne pierdółki uganiające się za kursorem.

- Kaleczenie języka w stylu "jush". Czemu idąc za ciosem nie używać "jeshtze", czy "Mother of Bosska"?

- Nowomowa.

- Podejście w stylu "wszyscy martwią się o siebie i tylko ja troszę się o mnie", czyli egoizm sprowadzający się do wylewania własnych żali przy jednoczesnym braku zainteresowania problemami innych.

Żal

" Jaka szkoda, jaka szkoda,
że dni nasze, dni wiosenne nawet we śnie
przepłynęły beznamiętnie, bezszelestnie jak ta woda..."

Wynik psychotestu

"Masz depresję, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś udaj się do lekarz pierwszego kontaktu lub psychiatry.Zrób to jak najszybciej! Lekarz ustali w jaki sposób należy zacząć leczenie. "

Heh, też mi nowina.

Smród

Ostatnio wszystko śmierdzi- śmierdzę ja po kilku pracowitych dniach bez prysznica, śmierdzą inni (śmierdzieć- rzecz ludzka), śmierdzą, choć przyjemną stęchlizną stare znajomości, śmierdzi Majka który wrócił właśnie od weterynarza po kastracji. Ognisko domowe oblane ciągnącymi się od trzech lat problemami finansowymi wyrzuca z siebie kłęby gryzącego dymu; śmierdzi mi wreszcie cała reszta świata, własne problemy i nieopróżniona popielniczka. Jedyna nadzieja w utracie powonienia- wszystkiego umyć nie zdołam.

poniedziałek, 3 lutego 2003

Starzeję się...

Na początku XX wieku chcąc zobaczyć majtki jakiejś dziewczyny, trzeba było podwinąć jej sukienkę. Sto lat później zrealizowanie podobnego celu wymaga rozchylenia pośladków.

Ten świat schodzi na psy.

sobota, 1 lutego 2003

Zieeeeeeeeew...

Nistety nie zdążyłem "przetrzeć oczu i umyć rąk, nim robotnicy wstaną", ale cieszę się na samą myśl o śnie. Fakt, że będę się gniótł na nienadającym się do spania zapleczu, nie ma tu właściwie żadnego znaczenia. Ale już dziś wieczorem "znów pójdziemy na całość"- kolejny nocny dyżur; i jutro znów będzie mi wszystko jedno gdzie będę spał ("upijamy się po zajazdach, kładziemy się spać z kim popadnie..."). Przynajmniej upić udało mi się w środę tak jak chciałem.