Oj udaj się udaj, to naprawdę pomaga. Wiem, bo właśnie testuję na sobie. Jest środek sesji, egzaminy mam dzień po dniu, a mimo to nie tracę dobrego humoru. Ani na chwilę. Wychodzę znów do ludzi, staję się otwarta, odzyskuję radość życia. Ostatnie półtora miesiąca było kompletnym dnem, pustką i ciemnością, uciekałam, chowałam się, nawet nie wiesz, jak bardzo cierpiałam. Nie wiesz, bo nic nie zauważyłeś...
Oj udaj się udaj, to naprawdę pomaga. Wiem, bo właśnie testuję na sobie. Jest środek sesji, egzaminy mam dzień po dniu, a mimo to nie tracę dobrego humoru. Ani na chwilę. Wychodzę znów do ludzi, staję się otwarta, odzyskuję radość życia. Ostatnie półtora miesiąca było kompletnym dnem, pustką i ciemnością, uciekałam, chowałam się, nawet nie wiesz, jak bardzo cierpiałam. Nie wiesz, bo nic nie zauważyłeś...
OdpowiedzUsuńOni muszą najpierw spłonąc i odrodzić się z popiołów. To konieczny proces. Zachodzi w samotności. Potem przyjdą do Ciebie. Zrozum. Wybacz.
OdpowiedzUsuńTo Twój komentaż.
Nie pomożesz choremu, który zapewnia, że potrzebuje trochę samotności, a kiedy mimo to starasz się zbliżyć- otwiera ogień.