środa, 19 lutego 2003

Tarrot

Ten sam jegomość przed wyjściem wyciągnął z kieszeni karty tarrota i postanowił wywróżyć mi przyszłość. Wyszło mi, że na spełnienie mazeń będę musiał jeszcze trochę poczekać, ale w końcu dopnę swego. Życzenie jakie pomyślałem ciągnąc kartę było bardzo ogólne- być szczęśliwym. W sumie więc wyszło nieźle, bo nie beznadziejnie, a w dodatku jestem skłonny we wróżbę uwierzyć; bo dam wiarę tylko tarrotowi stawianemu przez wariata, a mój czarodziej (swoją drogą magister filozofii- to wiele tłumaczy) był ewidentnym czubkiem!

1 komentarz: