Nistety nie zdążyłem "przetrzeć oczu i umyć rąk, nim robotnicy wstaną", ale cieszę się na samą myśl o śnie. Fakt, że będę się gniótł na nienadającym się do spania zapleczu, nie ma tu właściwie żadnego znaczenia. Ale już dziś wieczorem "znów pójdziemy na całość"- kolejny nocny dyżur; i jutro znów będzie mi wszystko jedno gdzie będę spał ("upijamy się po zajazdach, kładziemy się spać z kim popadnie..."). Przynajmniej upić udało mi się w środę tak jak chciałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz