poniedziałek, 27 września 2004

Dlaczego bez szablonu?

Ponieważ widząc w swojej księdze gości wpis chwalący wygląd bloga, zacząłbym się zastanawiać, dlaczego przemilczano sprawę tego, co na nim piszę- w taki sposób rodzą się kompleksy.






Czekam

*

"Aniele boży, stróżu mój
ty się mnie dzisiaj bardzo bój
i spraw, niech spełnią się pacierze
bo więcej w ciebie nie uwierzę"


I mean it







Czekam

*

Baba z przylegającej do kafejki księgarni mnie terroryzuje- powiedziała, że jesli nie przestanę puszczać "dudnienia" (chodziło o... /werble/... Wolną Grupa Bukowina!!!) to zacznie walić w ścianę i źle mi się będzie pracowało. Tak mi zapowiedziała. No więc ja jutro przyniosę "Wojnę postu z karnawałem" i pokażę jędzy co to znaczy poezja-głośno-śpiewana.


Edit po namyśle: ewentualnie spróbuję zdobyć jakąś radosną twórczość Świetlików- powinno to zgagę na dobre unieszkodliwić.



Nikogo - "Nic, bo jakaś prukwa zacznie tłuc w ścianę i źle mi się będzie pracowało"




Czekam

*

Jeżeli będąc w okolicach Dworca Centralnego, wpadniecie na pomysł, żeby zajść do kafejki internetowej, to ostrzegam: obsługa w Incognito 2 prycha, mówi niewyraźnie i patrzy złym okiem.


Szomorú Vasárnap(?) - "Ein traurige Sonntag" (AKA Gloomy Sunday/Ta ostatnia niedziela, moim skromnym zdaniem jedno z lepszych wykonań, zerżnięte zresztą na chama z filmu poświęconego tej piosence)




I czeka

*

Kac i przeziębienie- co mnie napadło, żeby w środku nocy, wywijając siatką "Królewskich", ciskać się po lesie? Oczywiście wychodząc nie uznałem za stosowne ubrać się po ludzku, bo uroiło mi się, że przemarznę na złość (w myśl zasady "na złość mamie odmrożę sobie uszy"), to jedno mi się zresztą- bez dwóch zdań- udało. W dodatku mam chyba zakwasy paszczowe od gwizdania, nawet nie wiedziałem, że tak można.

Do końca tygodnia pracuję popołudniami, nie wiem tylko czy powinno mnie to cieszyć, czy też wręcz przeciwnie.


Elżbieta Adamiak - "Jesienna zaduma"


EDIT: Jeszcze, motyla noga, wylądowałem (mam nadzieję, że nie na cały tydzień) w innej kafejce. PKP.

Czekam

niedziela, 26 września 2004

*

Zastanawiam się ostatnio, gdzie przepadły czasy kiedy piło się gorzałkę przy "Pięciu Oceanach" (dla niezorientowanych: zbiór wyśpiewanych wierszy Agnieszki Osieckiej), "Zbroi" Kaczmarskiego, czy Turnauowym "Naprawdę nie dzieje się nic". Minęło raptem kilka lat, a większość przyjaciół przerzuciła się na całkowicie inny repertuar; już ich nie porywa "To Nasze Ostatnie Bolero", wydają się nie pamiętać, co to jest "wódka w parku wypita", mając niewiele ponad dwadzieścia lat, robią wrażenie ludzi skostniałych, śpiewających tylko pod prysznicem albo przy goleniu. Czy ktoś z Was pamięta może jeszcze, co to jest pijacka zaduma nad wykonywanymi przez Magdę Umer "Oczami tej małej", czy chwila, kiedy śpiewając wraz z Krystyną Jandą "Na zakręcie" wszyscy zgromadzeni także czuli, że są na wirażu? To były czasy!

Swoją drogą, jeśli zdać sobie sprawę z tego, że każde kolejne pokolenie marzy żeby znów było "jak dawniej", to nagle obnażona zostaje bezczelna dodupność teraźniejszości. A przecież będzie jeszcze gorzej! ;)





Czekam

Piosenka na przekór

Pomyślałem sobie, że może warto w taki ponury dzień wyszperać jakiś pogodny kawałek. Oto jest :)

Wolna Grupa Bukowina - "Piosenka wiosenna"



Wniosek: byle do wiosny.






Czekam