Po pracy poszedłem wysłuchać starszego faceta z ciężką depresją (tak kończy się wdawanie w gadki z klientami), chyba pomogło bo rozmowa skończyła się po ośmiu piwach, zrobieniu ze mnie anioła (sic!) i wspominaniu Himilsbacha, który, jak twierdził mój niecodzienny kompan, był jego serdecznym przyjacielem.
Panie Boże, dziękuję Ci, że stykasz mnie z ciekawymi ludźmi i pozwalasz wzbogacać się poprzez obcowanie z nimi, poznawanie ich historii oraz mądrości będącej owocem ich żywotów. Tylko czemu robisz to tak często?
może to wymiana wzajemna?
OdpowiedzUsuńI czemu za pomocą tylu piw? ;)
OdpowiedzUsuń