Strasznie jestem podatny na nastrój jaki niesie ze sobą muzyka; nie, żebym wcześniej nie zdawał sobie z tego sprawy, ale wczorajsza noc dała mi to odczuć w sposób szczególny- w stanie jaki osiągnąłem, nie zdziwiłbym się gdyby nagle wszystkim dookoła wyrosły wampirze kły, albo inne rogi i kopyta. Podobny klimat serwowała mi tylko słuchana w domowej ciemni przy świecach ścieżka dźwiękowa do filmu "Ukryty Wymiar". Dziś po raz kolejny obudziły mnie koszmary, noc nie przyniesie zapewne niczego nowego, pozostaje więc sieknąć sobie coś spokojnego, lekko dołującego (a co będę sobie żałować!) i przewegetować do rana.
Na dobry początek "Jesienna zaduma" Elżbiety Adamiak.
Czekam
dobrej nocy :)
OdpowiedzUsuńdołującego??
OdpowiedzUsuńto Ci się przyśni że pięć kobiet na raz Cię rzuci...