Żeby tak patosem i dołkiem po oczach nie walić, chciałem jedną rzecz "z innej beczki" wyjaśnić. W linkach do blogów znajduje się kilka pozycji opatrzonych takim oto znaczkiem "(*)", wszystko po to, by oddzielić blogi nieaktywne bądź skasowane, od tych, których własciciele dalej raczą nas swoimi przeżyciami. Pomyślałem sobie, że szkoda byłoby wywalać do kosza pamięć o tylu spędzonych na miłej lekturze godzinach tylko dlatego, że osoby które mi ją zafundowały, postanowiły nagle zwinąć swój kramik i zniknąć. Zresztą ja nie do końca o tym, po prostu właśnie zobaczyłem, jak ów znaczek może się kojarzyć z działającą mi na nerwy "świeczką", czyli czymś takim [*]. Jako dyżurny frustrat i malkontent, uczepię się zabawy w zapalanie przy różnych okazjach wirtualnych gówienek tego rodzaju; jeżeli coś faktycznie załuguje na pamięć, to gestem coś faktycznie znaczącym będzie zapalenie PRAWDZIWEJ świeczki, nie zaś sytuacja w której zdobywamy się na wciśnięcie trzech guzików i tyle. Jeżeli pamiętamy o, weźmy na to, powstańcach, to sama, choćby i nie manifestowana pamięć jest warta o niebo więcej, niż doroczne, nie wiążące się z żadną refleksją, pacnięcie w klawiaturę. Smutny dziś jestem i chyba przez to także zły.
ale czekam twardo :]
no tak... kac...
OdpowiedzUsuńa wiesz, że zanim przyszedłeś, to wypiłem całą Kadarkę?
później o tym zapomniałem...
i chyba dlatego uważałem, że po 0,7 na dwóch to ja nie jestem pijany...
że niby bez związku?
hmmm...
Następnym razem postaram się pojawić wyspany, wtedy z radością zaatakuję drugie 0,7l. Swoją drogą, dobrze się z Tobą pije :]
OdpowiedzUsuń