Nic nie przyszło mi ani do głowy ani do kafejki- jak zwykle. Tradycyjnie siedzę sam a rzeczywistość z pomocą upierdliwego ochroniarza bezskutecznie usiłuje się do mnie dobrać.
Przedziwne zawieszenie pomiędzy niebem a piekłem- czuję się świergotliwie siedząc po pas w kadzi z olejem wykonując w skocznej aranżacji marsz pogrzebowy. POPOLUPO!
Oj, chyba mu się spodobałeś ;). Ochroniarzowi znaczy. Ja bym się bała ;););)
OdpowiedzUsuń