Z przykrością zauważyłem dziś, że tegoroczna wiosna przejdzie mi niejako bokiem. Pędząc co wieczór do pracy staram się chłonąć wszystkimi zmysłami całą tą zieleń, kwiaty i zapachy z którymi nie mogę obcować podczas pełnionych w podziemiach dyżurów i krótkiego okresu niespokojnego snu.
Tuż przy moim domu zbiera się do zakwitnięcia bez, pod oknem zakipiały konwalie, a ja siedząc przed ekranem monitora mogę delektować się wyłącznie zapachem stęchlizny i widokiem krzykliwej do obrzydzenia fasady salonu gier naprzeciwko.
Może faktycznie tak to już jest, że kiedy pracy nie ma, nażekamy na jej brak, kiedy natomiast coś się pojawia- marudzimy, że nie jest taka jak byśmy sobie wymażyli. Chyba tak, ale czuję się trochę rozgoryczony tkwiąc prawie sam przez dwanaście nocnych godzin w piwnicy bez okien, kiedy kilka metrów nade mną rozgrywa się najpiękniejsze przedstawienie jakie urządza nam przyroda w ciągu całego roku.
Namiot, przyjaciele, coś mocniejszego na fantazję i w świat!
Nie piwnica, permanentne niewyspanie i kolejna samotna noc.
Skowronki mimo wszystko, poza nimi słychać tylko pracujące wentylatory.
Na fantazję polecam wino KOMANDOS STRONG. Wszystkim polecam:)
OdpowiedzUsuńHmm...konwalie...ok, znikam...tym razem naprawdę...:-(Żegnam!!!
OdpowiedzUsuńChociaz daleko...i z oknem zaslonietym zaluzja-przezywam to samo i trzymam kciuki za Ciebie,mnie i wielu takich zamknietych nocnych "straznikow" niemogacych odczuc porannej rosy na stopach.. :)
OdpowiedzUsuńw czasie bardzo przeszłym, to jest podstawówce, śpiewaliśmy ''jutro popłyniemy daleko, jeszcze dalej niż te obłoki''. nie popłynęliśmy.
OdpowiedzUsuńa ja natomiast, zamiast piwnicy mam dziewiąte piętro, zamiast salonu gier wieżowiec i malutki kawałek nieba, choc upstrzony licznymi antenami. a nawet bzu nie mam.
:) wiosna wszędzie wiosna... tylko ja w domu...
OdpowiedzUsuńkochaj się z wiosną, warto
OdpowiedzUsuń