Zaraz będzie szósta a ja już padam na paszczę, niedobrze bo umówiłem się dziś na spowiedź przy wódce i mogę paść zanim cokolwiek z siebie wyrzucę (i nie chodzi tu wcale o zjedzony przed chwilą obiad).
Ale nic- ja tam jakoś daję radę, bezsenność trochę przeszkadza bo wstałem wczoraj o 2 w nocy i od tamtej pory oka zmróżyć nie mogę. Nie mniej organiz i metafizyczność domagają się większej dawki alkocholu. Idąc za głosem serca dam im to czego tak się domagają.
dasz sobie rade :)
OdpowiedzUsuńtrzeba byc twardym a nie miętkim
OdpowiedzUsuńJa daję, ale mi rozmówca poległ!
OdpowiedzUsuńAle nic- ja tam jakoś daję radę, bezsenność trochę przeszkadza bo wstałem wczoraj o 2 w nocy i od tamtej pory oka zmróżyć nie mogę. Nie mniej organiz i metafizyczność domagają się większej dawki alkocholu. Idąc za głosem serca dam im to czego tak się domagają.
OdpowiedzUsuńZ czego widzę życie jest piękne -.-
OdpowiedzUsuń