Uwielbiam, wręcz kocham dyżury na których zmuszony jestem tłumaczyć podstawy internetu wstawionemu lekko osiłkowi o ilorazie inteligencji niedorozwiniętego trolla.
Najzabawniejsze w tej barwnej bez wątpienia postaci jest to, że zakres opanowanego słownictwa sprowadza się u niego do dwuch wyrazów: boks i fight. W związku z powyższym nasza konwersacja przedstawia się następująco:
- Jaką stronę chciałby pan obejrzeć?
- No wiesz, boks, boks, fight, boks, fight!
- Aha, proszę chwilkę zaczekać, postaram się coś takiego znaleźć.
(Idąc po najmniejszej linii oporu wchodze na www.boxing.pl)
Osiłek (osiołek?) bezmyślnie gapi się przez 15 minut w ekran, po czym woła mnie do stanowiska i rząda stanowczo:
- Ej, ale pokaż mi jakieś walki, wiesz- boks, fight, fight, fight, boks!
- Przykro mi, ale nie znam żadnej strony na której udostępnionoby nagrania walk (mógłbym zainstalować kazę i coś mu ściągnąć ale nie mam cierpliwości i irytuje mnie ludzka głupota w oferowanym przez niego stężeniu).
- Yyyy, kurwa, no wiesz- fight, fight, boks, fight!
Jeżeli tak ma wyglądać cała noc to lepiej od razu dam mu w paszczę i zginę w przeciągu kilku następnych sekund- pozostałych do końca dyżuru czterech godzin z nieuleczalnym bezmózgiem nie wysiedzę.
a czyż nie ma innych sposobów niż zostanie załatwionym przez pana Fight? :>>>
OdpowiedzUsuńNo wiesz zawsze może być pk thief pk thief pk thief
OdpowiedzUsuńNawet pan Fight nie przebije mojego klienta:) Dzwonię, odbiera babcia, po głosie około 80. Pytam o klienta i słyszę: "Pani, on zapił i tak już leży od paru dni nieprzytomny w ubraniu. Ale niech pani dzwoni do skutku to może usłyszy i się dowlecze do telefonu". ;p
OdpowiedzUsuń5
OdpowiedzUsuń6
OdpowiedzUsuńWiesz jaki świat by był nudny, jakby wszyscy byli genialni :)))) Poważnie, to szczerze współczuję..
OdpowiedzUsuńI zepsuła... :)
OdpowiedzUsuń