niedziela, 12 września 2004

*

Ostatnią godzinę spędziłem na lataniu po blogach, mam w związku z tym jedno spostrzeżenie, które chciałbym narazić na Waszą ewentualną krytykę: na przestrzeni ostatniego roku nasz światek doświadczył inwazji nastawionych na bezpłodną egzystencję, pustych skorup. Pal sześć pokemony- one były zawsze i naturalną koleją rzeczy kolejne ich pokolenia wyrastają z pisania pod koleżanki z klasy, czy kogo tam sobie na publikę upatrzą; dziś poraził mnie wysyp plastikowych ludzi. Dotychczas myślałem, że wystarczy mi omijać pewne lokale by nie narażać się na kontakt z nimi, teraz jednak dotarło do mnie, że blogi zrobiły się (tfu!) trendy (tfu!) i każdy aktywny, bądź potencjalny "klubowicz" (w moim pojęciu jest do bardzo pojemna szufladka) musi jednego posiadać. Niektórym "chłopcom (i dziewczętom) z generacji Nic" nie można wprawdzie odmówić wiedzy i intelektu, jednak pisane przez nich notki zawierają w sobie tyle emocji, czy refleksji, co telegraficzny skrót zmian kursów akcji na warszawskiej giełdzie, zupełnie jakby za piszącymi je ludźmi nie kryły się zdolne do wzruszeń, a więc godne uwagi, charaktery (czego w gruncie rzeczy także nie można wykluczyć)! Innymi słowy, z powodzeniem możnaby porównać je do "Piramidy Zwierząt" Kozyry- są i absolutnie nic więcej z tego nie wynika. Nie chodzi nawet o to, że pragnę zarezerwować luksus posiadania bloga wyłącznie dla tych, którzy mi do gustu przypadli, ale kiedyś takim kukłom wystarczały dyskusje toczone w "Szpilce" nad wyszperanym w City Magazine artykułem o niczym; teraz poszerzają strefę wpływów.

Nie podoba się- nie czytaj, zauważycie pewnie słusznie; czemu więc tak się tego czepiam? nie wiem, generalnie na niewiele pytań jestem dziś w stanie udzielić odpowiedzi (nie mam także pojęcia z czego to wynika). Jedno natomiast jest pewne-











czekam :]

7 komentarzy:

  1. Po pierwsze primo: piramidę zwierzą, z tym zastrzeżeniem że żywych, to ja mam na kanapie, co już uprzednio ustaliliśmy.

    Po drugie primo: pojawiło się w mojej mocno skacowanej głowie (hmmm, cóż to była za noc ;) ) podejrzenie, że twoja notka nie jest w swoijej właściwej istocie notką, lecz zakamuflowanym komentarzem do notki mojej ostatniej, które to podejrzenie, z racji swego nieprzyjemnego charakteru, wynikającego zapewne z równie nieprzyjemnego charakteru owej notki (co to notką nie jest), uciska mnie i powoduje dyskomfort ogólny, a zwlaszcza daje się ten dyskomfort odczuć w okolicy skroniowo-czołowej. A może to kac?....

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps:
    a mój pies codzienny ma chory brzuszek i czega go operacja oczu (tzn brzuszek od oczu jest względnie niezależny)

    mój kot codzienny ma katar i dostaje zastrzyki i tonę leków

    weterynarz mój codzienny zmienił samochód na lepszy

    życie dzieje się

    OdpowiedzUsuń
  3. takijeden--->Semi12 września 2004 08:44

    Po pierwsze primo: notka w całej swej rozciągłości nie odnosiła się absolutnie do tego, co Ty raczyłaś u siebie napisać.

    Drugie primo: jak to jest, że pijesz i w gości nie prosisz, hę?

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, a jak ja wsadziłam tonę emocji w moją notkę, to żeś mi kazał na nerwach grać ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. .."plastikowi ludzie"..
    "trendy" "moda".. a może to tak jest że każdy ma swój świat.. tak samo jest z blogowaniem..

    ..niech każdy żyje po swojemu i niech każdy pisze co chce.. w końcu jest demokracja.. taaaa..
    a my nie musimy tego czytać hehe - jak słusznie zauważyłeś..

    ..szkoda czasu czasami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja tylko chciałam podzielić się swym paranoicznym wręcz spostrzeżeniem, że - o zgrozo, zgrozunio - nie tylko na blogi rozszerza się strefa wpływów tych... płaskich plastusiów, ale oni są już wszędzie.
    Pfu pfu.

    OdpowiedzUsuń
  7. chyba się muszę po blogach przejść.
    bo podglądanie linków ulubionych blogów nie prowadzi do plastikowych ludzi...

    OdpowiedzUsuń