W związku z poprzednią notką nadal nic nie wykombinowałem; na razie mogę stwierdzić, że była ona pisana absolutnie szczerze, ale chyba niezbyt potrafiłem ubrać myśli w słowa bo wyszedł jakiś kompletny BEŁKOT!
Jest jednak w związku z tym jeden pozytyw: postanowiłem nie pić więcej w pracy nic, co mogłoby mnie doprowadzić do stanu jaki wczoraj osiągnąłem. Swoją drogą, "spożywanie" w okolicach komputera, często owocuje w moim wypadku zalewem notek górnolotnych w zamyśle, ale kompletnie niezrozumiałych dla osób trzeźwych, wliczając w to mnie kilka godzin później. Potem mi głupio (tak- teraz też jest "potem").
Ps. Kiedy pijemy sobie coś ze znajomymi i w pomieszczeniu nie ma nikogo, kto byłby jeszcze w stanie zrobić jaskółkę- wtedy zaczynam swoje płomienne kazania wygłaszać i wszyscy są wniebowzięci, a następnego dnia nieżadko słyszę "stary, wczoraj mądrze gadałeś, tylko nie za bardzo pamiętam o co chodziło". Ponieważ ja także nie jestem pewien czego mój wykład mógł dotyczyć (choć mam kilka stałych tematów), uznajemy sprawę za nierozwiązywalną i tyle, ja natomiast mogę żyć z przekonaniem, że wtedy to mądrze gadałem. W chwili jednak, kiedy mój bełkot zostaje przeze mnie utrwalony i muszę go później czytać ze świadomością, że na jego działanie naraziłem innych trzeźwych... wtedy jest mi tak jak teraz: strasznie głupio.
I jeszcze głowa mnie boli :(
Edit: Właśnie dowiedziałem się, że Zaprzyjaźniony Złodziej zakończył wczorajszą noc na izbie wytrzeźwień. Zaczyna do mnie docierać ile wypiliśmy.
Czekam
kurde, może byśmy tak wypili litra z Pyzą?
OdpowiedzUsuń(albo raczej: u Pyzy)
co Ty na to?
Powiedz mi tylko kiedy, żebym wiedział który wieczór mam sobie zwolnić :)
OdpowiedzUsuń..ależ Ty lubisz te bełkoty procentowe ;)
OdpowiedzUsuń..dopiero jeden był a już się kroi następny hehe ;)
..i tak trzymać STUK :D
Komuś takiemu jak Psycho po prostu się nie odmawia :)
OdpowiedzUsuńCheers!
Wyjazdzam dlatego sie nie pojawiam...
OdpowiedzUsuńA gdzie zacz niesie? :)
OdpowiedzUsuń"Mam tak samo jak Ty miasto moje, a w nim najpiekniejszy moj swiat..." Wracam do miasta z moim ulubionym dworcem;) Patrzyles kiedys na samoloty tonace w blekicie chodzac sobie przy Centralnym?
OdpowiedzUsuńZwykle nie, ale dziś faktycznie zdażyło mi się łypnąć na niebo. Samolotów żadnych nie widziałem, pewnie jeszcze śpią :)
OdpowiedzUsuń