W ramach wyświadczania przysługi koledze, przyszedłem dziś do pracy o godzinę wcześniej, natomiast w związku ze spełnieniem prośby drugiego zmiennika, skończę dyżur o ok. dwie godziny później niż zazwyczaj- niektórzy to się potrafią w życiu ustawić!
Ładna dziś noc, taka w sam raz na spacer po parku z kimś bliskim. Lubię ten czas, kiedy pod stopami szeleszczą pierwsze suche liście, a pożółkła już reszta zielonej niegdyś ferajny, cieszy oczy oświetlona ciepłym światłem latarni. No i kasztany, ileż ja się ich w życiu nazbierałem i ile jeszcze razy napełnię nimi kieszenie- Bóg jeden raczy wiedzieć, ale przyznam się Wam w tajemnicy, na tym gruncie to ja mam duże ambicje, oj duże. Dobrze jest czasem mieć kogoś z kim i dla kogo można te kasztany zbierać, prawda?
Trochę bez sensu ta notka, ja też dziś jestem trochę bez sensu- nie udało mi się przespać nawet minuty, a w dodatku władowałem się w przedłużony dyżur (wniosek: jedynie asertywności jestem w stanie w każdych okolicznościach powiedzieć swoje stanowcze "nie"). W ramach zagłuszania siebie katuję od wczoraj płytę pt. "Świat Dotknięty" zespołu Nic Wielkiego. Gorąco polecam. Tak album jak i spacer, oczywiście.
Czekam
..asertywności to teraz nawet się dzieciaki uczą w podstawówce :P czwartoklasiści -
OdpowiedzUsuń..będę miała taki temat w następnym tygodniu.. a ostatnia ławka jest wolna ;) więc zapraszam... :P
Ja niestety też jestem absolutnie odporna na wszelkie przejawy asertywności.
OdpowiedzUsuńCo do spaceru - też bym chciała...
w razie czego zapraszam na specjalistyczny kurs mówienia NIE! :))) To NIE takie trudne :)))
OdpowiedzUsuńKiedy ja w sobie tą wrodzoną życzliwość lubię, nawet jeśli muszę podpierać powieki zapałkami (jak chociażby teraz), mam świadomość, że komuś pomogłem i to mi wystarcza. Jak ktoś jeszcze czasem "dziękuję" dorzuci, to już wogóle po ścianach chodzę :D
OdpowiedzUsuńbycie asertywnym.. nie wyklucza empatii i uprzejmosci :)))
OdpowiedzUsuńeghm,... a mi z tymi chłodnymi dniami i żółtymi liśćmi jeszcze deszcz się kojarzy - mniej romantycznie.
OdpowiedzUsuńno mam nadzieje, ze dzisiaj juz sie wyspales :) spacer... tez bym sie wybrala.... a co do asertywnosci... moze przyslugi te zostana wynagrodzone, kiedy Ty bedziesz tego potrzebowac:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie i wracam do pracy :)
Tylko asertywności umiem powiedzień "nie" - zupełnie jak ja :)
OdpowiedzUsuńA ja dla odmiany uczę się mówić asertywności TAK!
OdpowiedzUsuńTroszkę się stałam może nie tyle egoistyczna, ile myślę dużo więcej o sobie, bo przekonałam się, że jak sama tego nie zrobię, to nikt nie zrobi tego za mnie!
Jak to się dzieje, że zawsze kiedy wybieram blog na "chybił-trafił" zawsze znajduje się ktoś choć troszke w klimatach sdm-u i wogole "krainy lagodnosci"?... dobra wiem, to pytanie retoryczne :) ale mimo to cieszę sie ze znalezienia kolejnej Osoby Z Gatunku Wymierających Wrazliwych :)
OdpowiedzUsuńeee... może ten gatunek nie jest aż tak wymierający, jak Ci się wydaje :)
OdpowiedzUsuńWażne, żeby trzymać się w kupie- wtedy jest znacznie raźniej, prawda? :)
OdpowiedzUsuńW kupie jak to w kupie, nie wiem, czy raźniej, za to na pewno weselej :) Czy ktoś zna jakiś adres strony poświęconej Edwardowi Stachurze? Tylko taki aktualny.... Z góry tnx :)
OdpowiedzUsuńChodzi Ci o teksty, czy jeszcze na przykład jakąś biografię?
OdpowiedzUsuń