Tak mnie rano, kiedy słuchałem jakiejś dyskusji, naszło, siedzi i wyjść nie chce. Dotarło do mnie mianowicie, jak z upływem czasu zmieniała się oficjalna nomenklatura w odniesieniu do Czeczenów- najpierw żołnierze, później partyzanci, po kilku miesiącach bojownicy, następnie separatyści, wreszcie terroryści. Przykre, że na przestrzeni zaledwie kilku lat z niezłomnych patriotów udało się ruskiej propagandzie zrobić krwiożerczych zwyrodnialców, wrogów całego świata i jego okolic.
Napisałbym coś weselszego, bardziej może (w granicach moich skromnych możliwości) górnolotnego, ale od rana trwa w domu pyskówka "każdy na każdego", okoliczności nie są więc specjalnie sprzyjające. Szkoda trochę, może w weekend się odkuję.
Czekam
'Pyskówki' mnie też nie nastrajają. Szkoda, że dopiero w weekend - od 13-tego mam 2 tyg. urlopu. Doczekałam się wreszcie. Huuuraaa! Przeczytam po powrocie.
OdpowiedzUsuńApropos ruskiej propagandy - mnie też to dobija. Współczuję Rosjanom, nie znają pojęcia "wolność słowa"
OdpowiedzUsuńWŁAŚNIE.
OdpowiedzUsuńbtw: tekst mojej koleżanki: a wiesz, że po francusku Putin to kurwa?
niezupelnie Putin, bo Putain, ale i tak.
ja nie przeczę, choć i nie uogólniam i mówiąc o Czeczenach "terroryści" nie mam na myśli całego narodu.
OdpowiedzUsuńNieistotne - bo chciałam tylko powiedzieć że mają krew na rękach i ludzie nie powinni ich usprawiedliwiać. Jakoś po tym zamachu w jednych kręgach broni się czeczenów traktując rosjan jak ofiary, w innych kręgach odwrotnie.
A przecież to wojna - po obu stronach są Ci ŹLI i po obu stronach są ofiary.
@Migdał
OdpowiedzUsuńPutin, Petain- można tak wyliczać wszystkich pasujących... :)
@Ewa
W pełni się z Tobą zgadzam, nie starałem się ani przez chwilę usprawiedliwiać sprawców tego zamachu (jeśli nie wierzysz- przeczytaj to co napisałem kilka notek temu) i oczywiście- zawsze znajdzie się kilka gnid bo obu stronach niezależnie jakiego konfliktu. Może nie sprecyzowałem, ale takie sprawy wydawały mi się oczywiste, a wpis ten odnosi się do ogółu ludzi walczących z sowietami w Czeczenii- za niedomówienia przepraszam. :)
Swoją drogą w sprawę niepodległości Czeczenii zawsze angażowali się Polacy: już w XIX wieku "nasi" (zwykle dezerterzy z carskiego wojska) wspomagali dzielnych górali, czego tamci do dziś nam nie zapomnieli. W historii najnowszej także można znaleźć przykłady udziału Polaków w zmaganiach z okupantami, polecam książkę pt. "Dziennik snajpera" napisaną przez naszego ziomka (wydał ją pod pseudonimem Władysław Wilk), który spędził czas dłuższy jako strzelec wyborowy w jednym z czeczeńskich oddziałów.
Gdyby ktoś wymordował wszystkich moich bliskich, to nie mogę wykluczyć, że nie wysadziłabym się w powietrze zabierając na przyczepkę paru "wrogów".
OdpowiedzUsuń