czwartek, 2 września 2004

Z innej beczki

"Kiedy stałem w przedświcie a Synaj
Prawdę głosił przez trąby wiatru
Zasmreczyły się chmur igliwiem
Bure świerki o góry wsparte
I na niebie byłem ja jeden
Plotąc pieśni w warkocze bukowe
I schodziłem na ziemię za kwestą
Przez skrzydlącą się bramę Lackowej

I był Beskid i były słowa
Zanurzone po pępki w cerkwi baniach
Rozłożyście złotych
Smagających się wiatrem do krwi

Moje myśli biegały końmi
Po niebieskich mokrych połoninach
I modliłem się złożywszy dłonie
Do gór, do Madonny brunatnolicej
A gdy serce kroplami tęsknoty
Jęło spadać na góry sine
Czarodziejskim kwiatem paproci
Rozgwieździła się Bukowina

I był Beskid i były słowa... "


Snif...




Czekam

3 komentarze:

  1. miloscia-pachnaca2 września 2004 12:33

    Kurcze....zawsze jak do Ciebie zachodze to Cie nie ma ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. To dlatego, że ja pracuję niemal wyłącznie na nocnej zmianie. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. miloscia-pachnaca2 września 2004 13:34

    to tak dlugo to ja nie wytrwam :(

    OdpowiedzUsuń