Dziwne, nie mogę wymyślić żadnego konkretnego powodu, dla którego nie miałbym nazwać tego co widzę za oknem ładną pogodą- jest słonecznie, niebo mamy takie, że mucha nie siada, w dodatku zielono jeszcze i chyba ostatecznie poczłapię na jakiś spacer. Problem polega chyba na tym, że słońce jest już blado- zimne, a ja od paru już dni (pomimo, że jak wspominałem, lubię jesień) z niepokojem przyglądam się liściom w poszukiwaniu pierwszych znaków ich nieuchronnego końca; nie wiem czemu, lecz ten czas w roku najbardziej chyba wystawia na szwank moje, mimo wszystko dobre, samopoczucie.
Dziś dzień kolejarza i imieniny Prota, jest więc w gruncie rzeczy powód do świętowania. Heh, w trakcie pisania tej notki poprawił mi się chumor- i jak tu nie wierzyć w uzdrowczą moc bloga? :)
Bry?
SDM - "Opadły mgły, wstaje nowy dzień"
Czekam
Bry :)
OdpowiedzUsuńMi rodzicielka zafundowała już spacer dziś rano, ale po supermarkecie :/
A poszłabym sobie gdzieś nad wodę nacieszyć się ostatnim słońcem wśród zieleni...
Szkoda, że to słońce jest już kompletnie wyprane z ciepła- to chyba najbardziej mi się w dzisiejszym dniu nie podoba.
OdpowiedzUsuńCoś Ty, u mnie było cieplutkie :)
OdpowiedzUsuńweeeeźź!
OdpowiedzUsuńja po domu w golfie chodzę!!
(inna sprawa że tu zawsze lodowato - a mówi się że nigdzie nie znajziesz tyle ciepła co w domu!)
A ja w krótkich spodenkach i koszulce ;P
OdpowiedzUsuń