poniedziałek, 13 września 2004

*

Fakt, możnaby w tym wszystkim siąść i zawyć, rozczulać się nad losem sobaczym, lub po prostu bezczynnie czekać na zgon. Możnaby tak, ale, do ciężkiej cholery, nie tym razem. Zabawne, jak to ostatnie półrocze nauczyło mnie, że o pewne rzeczy należy walczyć (choćby i takim moim czekaniem) i nie odpuszczać choćby nie wiem co.
Innymi słowy: I'll archive it, or die trying (po naszemu nie brzmi to tak dobrze, więc dla efektu zostawiam w oryginale).

"Nie brookliński most
Lecz na drugą stronę
Głową przebić się
Przez obłędu los -
To jest dopiero coś!"





Czekam

7 komentarzy:

  1. zastanawiam się czy nie czekamy na to samo przypadkiem... bo ja też uważam że w tym przypadku anwet takim czekaniem warto... tzn mam stany wahadłowe że czasem nie warto czekac i cos zrobic ale generalnie to zdaje mi sie ze w jakiejs tam czesci wiem co czujesz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie nie ma wątpliwości

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja ostatnio użalam się nad sobą, nad wszystkim i złośliwy troll we mnie się zbudził, więc moze wezmę przykład z Ciebie :0)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nooo ja to dobrze znam

    OdpowiedzUsuń
  5. piekne-sa-tylko-chwile13 września 2004 17:56

    "bedziemy smucic sie starannie
    bedziemy szalec nienagannie
    bedziemy naprzod nieslychanie
    ku polanie" :)
    utworek z plyty Sdmu ktora chyba jest najblizsza memu sercu i do tego ma taka sliczna okladke:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czekam już rok. Calusieńki rok. I nie tracę nadziei, bo wiem, że postanowię na swoim! walczę. I się tak łatwo nie poddam! O!
    :-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. I tak trzymać :)

    OdpowiedzUsuń