Kac i przeziębienie- co mnie napadło, żeby w środku nocy, wywijając siatką "Królewskich", ciskać się po lesie? Oczywiście wychodząc nie uznałem za stosowne ubrać się po ludzku, bo uroiło mi się, że przemarznę na złość (w myśl zasady "na złość mamie odmrożę sobie uszy"), to jedno mi się zresztą- bez dwóch zdań- udało. W dodatku mam chyba zakwasy paszczowe od gwizdania, nawet nie wiedziałem, że tak można.
Do końca tygodnia pracuję popołudniami, nie wiem tylko czy powinno mnie to cieszyć, czy też wręcz przeciwnie.
Elżbieta Adamiak - "Jesienna zaduma"
EDIT: Jeszcze, motyla noga, wylądowałem (mam nadzieję, że nie na cały tydzień) w innej kafejce. PKP.
Czekam
Lepiej się cieszyć niż smucić ;]
OdpowiedzUsuńno to mama pewnie jest "usatysfakcjonowana"
OdpowiedzUsuń;P
a tak poważnie ...
to teraz szybko dochodź do siebie.
"Czy warto było szleć tak ...?"
:)
no to ja z błyskiem w oku mówie,ze może jednak ...sie uda :)
OdpowiedzUsuń"zakwasy paszczowe" podoba mi sie to stwierdzenie :) muszę wpisac do słownika :)
OdpowiedzUsuńno jak zakwasy paszczowe, to trzeba paszczę rozmasować!
OdpowiedzUsuńno i proszę - jesteś mobilny! zmieniasz miejsca pracy :)
..a coś tam wygwizdywał że aż zakwasiki się zrobiły?? ;)
OdpowiedzUsuńCały wygwizdywalnty repertuar Turnaua, conieco SDMu i nieśmiertelną "Kołysankę dla Joanny" WBK. Pewnie jeszcze kilka przypadkowych utworów ale teraz już tego nie pamiętam. :)
OdpowiedzUsuń