środa, 22 września 2004

*

Rozmowy z ochroniarzami, mycie podłogi, produkowane taśmowo, niejednokrotnie bez głębszego zastanowienia, notki, muzyka, wszystko to po to tylko, by przemęczyć jakoś w miarę bezrefleksyjnie kolejną noc w pustej kafejce. Czytać tu nie umiem, po sześciu miesiącach nie oswoiłem się jeszcze z tym miejscem, prawdę mówiać mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie- jeszcze brakuje mi do szczęścia sytuacji w której będę traktować Dworzec Centralny jak swój drugi dom!
Patrzę na rówieśników, niejednokrotnie krytykuję ich postępowanie, motywacje czy zainteresowania, ale widzę także, jak zakładają rodziny, kończą studia, pracują jak ludzie- tu z kolei ja jestem "do tyłu". Nocne dyżury sprawiają, że ostatecznie tracę kontakt nie tylko ze słońcem ale i tak zwaną zdrową częścią społeczeństwa, miast- poprzez kontakt z ludźmi- rozwijać się, wzbogacać, wegetuję w swojej szufladzie, dziczeję, za kompanów mając innych sobie podobnych frajerów, którzy wylądowali w tym miejscu w środku nocy. Pomyśleć, że jeszcze pięć lat temu taki byłem obiecujący i ambitny: z maturą w ręku, świeżo upieczony student jednego z najbardziej obleganych wydziałów w Polsce, zarabiający na przyjemności jako recenzent i tłumacz w kilku gazetach komputerowych, duma rodziny i ten-którego-zazdrościli-rodzicom-znajomi * . Z tego wszystkiego została mi dziś tylko matura, kilka trzymanych na pamiątkę egzemplarzy miesięczników które "obsługiwałem", oraz indeks z zagiętą ostatnią stroną. Wiecie za co wyleciałem ze studiów- za frekwencję! wymyślilibyście bardziej kretyński sposób na rozstanie się z wymarzonym wydziałem? Nie mam o to do nikogo pretensji- to gdzie teraz jestem, jest tylko i wyłącznie moją winą tak, jak moją sprawą jest się teraz podnieść i znów świecić przykładem- nie oczami.
W tym roku nastąpiła we mnie niesamowita przemiana- nagle pojawiła się determinacja, której brak wcześniej mi wytykano, zacząłem bardziej nad sobą pracować, a mniej żalić. Oczywiście, czasem jeszcze zdaży mi się kwiknąć z dezaprobatą dla świata, czy przewarzywować cały dzień gapiąc się bezmyślnie w jeden punkt, lecz staram się zwalczać te tendencje na każdym kroku i trzeba przyznać, że nieźle mi to nawet wychodzi. W gruncie rzeczy jestem człowiekiem smutnym, nieszczęśliwym, ten punkt mojego życia jest jedną z cięższych prób na jakie mnie dotychczas los wystawiał, mam jednak świadomość, że jeśli tylko zacisnę zęby i dobrnę, doczekam, to będzie pięknie. Bo będzie i wiem to, czuję.


*tak właśnie- w tamtych czasach ojciec opowiadał mi, jak to ktoś zwierzył mu się, że chciałby aby jego synowie byli do mnie w przyszłości podobni; na jego szczęście, życzenie to się nie spełniło


Tori Amos - "Pretty good year"





Czekam

13 komentarzy:

  1. miloscia_pachnaca23 września 2004 01:12

    nie studia i nie kariera najwazniejszym sa w życiu...zresztą co ja Ci tłumaczyć bede....sam wiesz o tym najlepiej ...

    OdpowiedzUsuń
  2. listy-do-spalenia23 września 2004 01:38

    Cierpliwość będzie nagrodzona...
    Jeśli chodzi o Tori Amos, polecam "Enjoy the Silence" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "...Jeszcze bedzie przepieknie
    Jeszcze bedzie normalnie
    Jeszcze bedzie przepieknie..."

    OdpowiedzUsuń
  4. trzymam kciuki!
    wszystkie cztery...

    OdpowiedzUsuń
  5. po-prostu-kobieta23 września 2004 02:24

    Hmm, po kilku upadkach w swoim zyciu stwierdzilam jednoznacznie, ze czasem dobrze jest upasc, siegnac krancow, by potem moc zaczac jeszcze raz od poczatku, od nowa zyskujac zupelnie nowy punkt widzenia.

    PS. Ja porzucilam studia. I czasem mi smutno, ale nie mozna miec wszystkiego na raz. Wybralam uczucia i tego nie zaluje...

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś byłam przekonana, że zostanę znaną pisarką ...

    OdpowiedzUsuń
  7. ..nigdy nie jest za późno.. możesz wszystko odmienić..
    nie da się? jak to się nie da!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. życzę Ci abyś znalazł siłę i zrobił to czego pragnie Twoje serduszko

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj Dominiku Dominiku ty chyba nie zdajesz sobie sprawy jaki z Ciebie jest człowiek... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie, takich ludków to ze świecą szukać, a że po drodze potknięcia, to normalne, jak to w życiu. Liczy się efekt końcowy, a na to przyjdzie poczekać :)
    Tak więc czekasz Ty, czekamy i my, czeka cały świaaat ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie zawsze dane jest iść tak jak byśmy chcieli czasem trzeba nałożyć trochę drogi... choćby dlatego by nie iść po trupach...

    OdpowiedzUsuń
  12. dziękuję za konto:) przyda się :) nie używam żadnego programu pocztowego... sprawdzenie 6 kont zajmie mi chyba ze 2 godziny:) a w pracy mam siódme służbowe :)

    OdpowiedzUsuń