Rozmowy z ochroniarzami, mycie podłogi, produkowane taśmowo, niejednokrotnie bez głębszego zastanowienia, notki, muzyka, wszystko to po to tylko, by przemęczyć jakoś w miarę bezrefleksyjnie kolejną noc w pustej kafejce. Czytać tu nie umiem, po sześciu miesiącach nie oswoiłem się jeszcze z tym miejscem, prawdę mówiać mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie- jeszcze brakuje mi do szczęścia sytuacji w której będę traktować Dworzec Centralny jak swój drugi dom!
Patrzę na rówieśników, niejednokrotnie krytykuję ich postępowanie, motywacje czy zainteresowania, ale widzę także, jak zakładają rodziny, kończą studia, pracują jak ludzie- tu z kolei ja jestem "do tyłu". Nocne dyżury sprawiają, że ostatecznie tracę kontakt nie tylko ze słońcem ale i tak zwaną zdrową częścią społeczeństwa, miast- poprzez kontakt z ludźmi- rozwijać się, wzbogacać, wegetuję w swojej szufladzie, dziczeję, za kompanów mając innych sobie podobnych frajerów, którzy wylądowali w tym miejscu w środku nocy. Pomyśleć, że jeszcze pięć lat temu taki byłem obiecujący i ambitny: z maturą w ręku, świeżo upieczony student jednego z najbardziej obleganych wydziałów w Polsce, zarabiający na przyjemności jako recenzent i tłumacz w kilku gazetach komputerowych, duma rodziny i ten-którego-zazdrościli-rodzicom-znajomi * . Z tego wszystkiego została mi dziś tylko matura, kilka trzymanych na pamiątkę egzemplarzy miesięczników które "obsługiwałem", oraz indeks z zagiętą ostatnią stroną. Wiecie za co wyleciałem ze studiów- za frekwencję! wymyślilibyście bardziej kretyński sposób na rozstanie się z wymarzonym wydziałem? Nie mam o to do nikogo pretensji- to gdzie teraz jestem, jest tylko i wyłącznie moją winą tak, jak moją sprawą jest się teraz podnieść i znów świecić przykładem- nie oczami.
W tym roku nastąpiła we mnie niesamowita przemiana- nagle pojawiła się determinacja, której brak wcześniej mi wytykano, zacząłem bardziej nad sobą pracować, a mniej żalić. Oczywiście, czasem jeszcze zdaży mi się kwiknąć z dezaprobatą dla świata, czy przewarzywować cały dzień gapiąc się bezmyślnie w jeden punkt, lecz staram się zwalczać te tendencje na każdym kroku i trzeba przyznać, że nieźle mi to nawet wychodzi. W gruncie rzeczy jestem człowiekiem smutnym, nieszczęśliwym, ten punkt mojego życia jest jedną z cięższych prób na jakie mnie dotychczas los wystawiał, mam jednak świadomość, że jeśli tylko zacisnę zęby i dobrnę, doczekam, to będzie pięknie. Bo będzie i wiem to, czuję.
*tak właśnie- w tamtych czasach ojciec opowiadał mi, jak to ktoś zwierzył mu się, że chciałby aby jego synowie byli do mnie w przyszłości podobni; na jego szczęście, życzenie to się nie spełniło
Tori Amos - "Pretty good year"
Czekam
nie studia i nie kariera najwazniejszym sa w życiu...zresztą co ja Ci tłumaczyć bede....sam wiesz o tym najlepiej ...
OdpowiedzUsuńCierpliwość będzie nagrodzona...
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o Tori Amos, polecam "Enjoy the Silence" ;)
"...Jeszcze bedzie przepieknie
OdpowiedzUsuńJeszcze bedzie normalnie
Jeszcze bedzie przepieknie..."
trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńwszystkie cztery...
Hmm, po kilku upadkach w swoim zyciu stwierdzilam jednoznacznie, ze czasem dobrze jest upasc, siegnac krancow, by potem moc zaczac jeszcze raz od poczatku, od nowa zyskujac zupelnie nowy punkt widzenia.
OdpowiedzUsuńPS. Ja porzucilam studia. I czasem mi smutno, ale nie mozna miec wszystkiego na raz. Wybralam uczucia i tego nie zaluje...
Kiedyś byłam przekonana, że zostanę znaną pisarką ...
OdpowiedzUsuń..nigdy nie jest za późno.. możesz wszystko odmienić..
OdpowiedzUsuńnie da się? jak to się nie da!! :)
bedzie...
OdpowiedzUsuńżyczę Ci abyś znalazł siłę i zrobił to czego pragnie Twoje serduszko
OdpowiedzUsuńOj Dominiku Dominiku ty chyba nie zdajesz sobie sprawy jaki z Ciebie jest człowiek... ;)
OdpowiedzUsuńWłaśnie, takich ludków to ze świecą szukać, a że po drodze potknięcia, to normalne, jak to w życiu. Liczy się efekt końcowy, a na to przyjdzie poczekać :)
OdpowiedzUsuńTak więc czekasz Ty, czekamy i my, czeka cały świaaat ;)
nie zawsze dane jest iść tak jak byśmy chcieli czasem trzeba nałożyć trochę drogi... choćby dlatego by nie iść po trupach...
OdpowiedzUsuńdziękuję za konto:) przyda się :) nie używam żadnego programu pocztowego... sprawdzenie 6 kont zajmie mi chyba ze 2 godziny:) a w pracy mam siódme służbowe :)
OdpowiedzUsuń