niedziela, 8 sierpnia 2004

Argh...

Wreszcie chwila spokoju... od dwóch i pół godziny nie miałem nawet czasu zażęzić; ludzie wpadali grupami i domagali się ode mnie różnych rzeczy operująć jednocześnie kilkoma językami. Skanowałem, naliczałem, przepisywałem, wklejałem, obrabiałem, komponowałem, nabijałem na kasę, szczerząc się przy tym jak głupi (co zabawniejsze, szczerze się szczerząc) i usiłując dojść, co się dookoła mnie dzieje. Najlepsze, że mój zmiennik- sprawdziłem to sobie w rozpisce- w sumie nie miał u siebie przez 12 godzin tylu osób, co ja przez tych 150 piekielnych minut. Kiedy wreszcie zrobiło się spokojnie, spłynąłem po fotelu i zebrałem się w kałuży nieopodal kosza na śmieci, posiedzę tam trochę na wypadek, gdyby te tłumy miały zamiar jeszcze wrócić.






No i czekam, ale to chyba oczywiste :)

7 komentarzy:

  1. A na co Ty tak czekasz?
    Ty lepiej zacznij cos robic w tym, znanym tylko Tobie kierunku, a nie czekac.
    Eh

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zawiedź mnie synu!

    OdpowiedzUsuń
  3. :( shit a myślałem , że jak Imperator Palpatine :d

    OdpowiedzUsuń
  4. @Dimension Jakbym Dartha Vadera słyszał :p

    @Bzdurka Czekanie jest jedyną rzeczą jaką w tej sytuacji robić mogę i wierz mi Bzdurko- wolałbym żeby tu czynami dało się coś zwojować...

    ...ale się nie da, a ja już się w związku z tą bezsilnością dostatecznie namarudziłem i egzekwując postanowienie sprzed kilku dni nie nażekam bo facet jestem do ciężkiej cholery! :]

    OdpowiedzUsuń
  5. A no jestes, do ciezkiej cholery facet ;)
    Dobrze, ze nie od ciezkiej...
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja się będę powtarzać do znudzenia, przeznaczeniu nie uciekniesz, możesz jedynie opóźnić fakty, więc jeśli to jest przeznaczone, to no... Wiesz zresztą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ludzie to lubia tak falami przybywac nie zwazajac na nic...
    chyba w tym wypadku czekanie jest najlepszym rozwiazaniem...

    OdpowiedzUsuń