Nieczęsto zdaża mi się kolegować z sędziwym profesorem made in USA, a właśnie ostatnio zdobyłem sobie i takiego ziomka. Jego charakter możnaby zamknąć w słowie "młodzieżowy", gdyby nie fakt, iż ma już pewne problemy z pamięcią (co, nie ukrywam, czyni z niego jeszcze barwniejszą postać- codziennie musimy zakładać mu nowe konto email). :)
A profesor to jakiej dziedziny?
OdpowiedzUsuńGłupio mi się pytać ale się dowiem jak w czwartek skoczymy do Jazzcafe żeby wreszcie jak ludzie pogadać. Wiem tyle, że wykłada na UW i współpracuje z kilkoma rozgłośniami jazzowymi.
OdpowiedzUsuńNo i Busha nie lubi ale to już inna bajka ;)
ja tez Busha nie lubie ;)
OdpowiedzUsuńNowe konto? Hmm, to może zapisujcie nazwę i hasło, będzie mniej roboty ;)
OdpowiedzUsuńTeż o tym myślałem ale kiedy przyszło co do czego to mi z głowy wyleciało :P
OdpowiedzUsuń