Właśnie dowiedziałem się, że zmarł Czesław Miłosz.
Nigdy nie zaliczałem się do grona miłośników jego poezji, nie podzielałem też głoszonych przez niego poglądów, ale poruszyła mnie ta śmierć, był jednym z ludzi- zdać by się mogło- niesmiertelnych, a tu coś takiego...
i znow odchodzi wielki Polak,choc mozna sie bylo z nim nie zgadzac albo nie lubic tego co tworzyl...
OdpowiedzUsuńKolega przysłał mi sms-a o treści "Czesiek nie żyje", a mój tata też Czesiek. Trochę mnie zmroziło.
OdpowiedzUsuńnie ruzyło mnie to jakos bardzo szcegolnie , no ale cuz
OdpowiedzUsuńon i tak nadal bedzie w umysłach.
jechalam samochodem, i uslyszalam w radiu.. ze mna jechaly dwie osoby i wydawalo sie ze nie zauwazyly tej informacji, w calej masie innych.. a ja jakos tak.. scielo mnie.. a tez jakos wyjatkowo go nie uwielbialam..
OdpowiedzUsuńCoś ostatnio sporo tych Wielkich Ludzi odchodzi. Szkoda.
OdpowiedzUsuńMnie nawet nie to tak uderzyło, Miłosz był od zawsze, wtem łup! nie ma Miłosza. Jeszcze raz powtarzam, nie żyłem jego poezją, nie wyznawałem jego idei, ale ten anty- Herbert wpisał się w moją rzeczywistość i nagle powstaje luka. I to właśnie sprawia, że człowiek zaczyna czuć się dziwnie.
OdpowiedzUsuńDla mnie to wielka strata :(
OdpowiedzUsuń