JAK BOLESŁAW LEŚMIAN NAPISAŁBY WIERSZYK
"WLAZŁ KOTEK NA PŁOTEK"
Na płot, co własnym swoim płoctwem przerażony,
Wyziorne szczerzy dziury w sen o niedopłocie,
Kot, kocurzak miauczurny, wlazł w psocie-łaskocie
I podwójnym niekotem ściga cień zielony.
A ty płotem, kociugo, chwiej,
A ty kotem, płociugo, hej!
Bezślepia, których nie ma, mrużąc w nieistowia
Wikłające się w plątwie śpiewnego mruczywa,
Dziewczynę-rozbiodrzynę pod pierzynę wzywa
Na bezdosyt całunków i mękę ustowia.
A ty płotem, kociugo, chwiej,
A ty kotem, płociugo, hej!
Julian Tuwim
Żeby się ten dzień jakoś lepiej jednak zaczął.
:)
OdpowiedzUsuńoby! choc po przeczytaniu tego wiersza na głos...bez języka w gębie zostac mozna :)
OdpowiedzUsuńFakt, może odpaść :)
OdpowiedzUsuńZawsze może lepiej się skończyć :)
OdpowiedzUsuńOwszem,ale "Pan Błyszczyński"Leśmiana jest równie dobrym łamaczem języka, a nawet lepszym,co dłuższym...cudne,polecam!Wrócłam z wakacji i brakuje mi górskich łąk,ciszy i świerszczy:-(
OdpowiedzUsuńa jak sie fajnie w aparacie na zebach czyta:) ach:)
OdpowiedzUsuńa poza tym, to jak sie dzien skonczyl?:) bo jak widze zaczal sie ciekawie;)
hej to moze Ty masz na nazwisko BRZĘCZYSZCZYKIEWICZ co???? :]
OdpowiedzUsuń