W dwóch "bratnich" kawiarenkach padł internet w związku z czym zamiast spokojnej nocy mam roboty za trzech. Siedzę tak sobie i myślę jak mi to tegoroczne lato bokiem przeszło, wiem- ostateczna dorosłość zbliża się wielkimi krokami i coraz żadziej w walce o jakiś tam byt będzie czas, żeby się człowiek światem nazachwycał. Z drugiej jednak strony pozostaje świadomość tego, że można się jeszcze nieco lepiej w tym życiu ułożyć, wyszarpać kilka dni więcej na jakąś włóczęgę, parę dodatkowych godzin dla bliskich, sekundę na ciepłe spojrzenie; wiem, że kiedyś to mi się uda. Zabawne, w przeciągu kilku miesięcy stałem się człowiekiem ewentualnego sukcesu- aktualnie mam niewiele, nie mam natomiast wątpliwości że z czasem obrosnę we wszystko czego tak pragnę!
Lubię taki wczesny sierpień- człowiek zaczyna oswajać się ze spaloną słońcem zielenią, wieczory nie są już tak ciepłe jak dwa tygodnie temu, ale nie istnieje lepsza pora roku na gapienie się w gwiazdy. Jeszcze tydzień i będę miał trochę czasu na wszystko. Spokojniej mi jakoś, kilka rozmów, rozliczenie ze sobą i pozbierałem się nieco do kupy; nauczyłem się też lać po myślach, kiedy tylko zapędzą się w dołkogenne rejony pamięci i wyobraźni, dzięki temu nie zbiera się we mnie niepotrzebna, głupia żółć która mogłaby zepsuć smak, czy wręcz zatruć wytęsknioną przyszłość.
Podsumowując: jest dobrze, będzie bosko!
"...a ja czekam i czekam i czekam
ciszę wplatam we włosy
i na palce nawlekam
na palce nawlekam..." :)
tak...trzeba miec nadzieje a nawet w to wierzyc,ze zycie przyniesie jeszcze wiele dobrego...przede wszystkim duzo radosci...bo co innego czlowiekowi zostaje...
OdpowiedzUsuńJa tam czekam na Pana w Kołobrzegu.
OdpowiedzUsuń