wtorek, 31 sierpnia 2004

*

Znowu przegiąłem z kawą, więc zamiast siąść jak człowiek i przerobić ten fragment materiału który mi jeszcze został (raptem 80 stron), cwałuję tam i spowrotem po domu i ogrodzie rycząc bez opamiętania "Niebo do wynajęcia" Roberta Kasprzyckiego. Zamiast koncentracji serwuję sobie już drugi dzień jakiś cyrk który nie ma zupełnie nic wspólnego z nauką. Argh!






Czekam

7 komentarzy:

  1. Dasz radę :) Poza tym ludki będą za Cię kciuki trzymać i się uda :)

    A ja tymczasem nie mam energii, żeby do łóżka dojść, pożyczyłbyś trochę, bo kawy nie przełknę ;)

    Dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o, tak, "Niebo do wynajęcia" jest jak najbardziej usprawiedliwione.
    Chociaż na mnie ostatnio przechodnie dziwnie patrzyli jak śpiewałam sobie inny kawałek tegoż pana "...konwenanse precz / to nie moja rzecz / lecz jak mam osiągnąć Eden / jeśli ona ma / lat dwadzieścia dwa / a ja jutro skończę siedem".
    A co :)

    PS. Miłego łykania zaledwie 80sięciu stron. Chociaż z pieśnią na ustach powinno (rzekomo) łatwiej wchodzić - ?

    OdpowiedzUsuń
  3. miloscia_pachnaca1 września 2004 00:58

    o tak.... z taka pieśnią na ustach mozna ryczeć...plasając sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. o o o!
    no no!
    tak! dokładnie!
    to ten właśnie stan!
    kiedy to trzeba się wziąć za naukę, to "eghm..to się najpierw tylko kawusi napiję"
    A potem to juz by się WSZYSTKO zrobiło! (pozanaukowego).
    Mi wtedy najlepiej wychodzą przemeblowania w pokoju i pielęgnacja roślin w ogrodzie ;)
    witam w klubie Kawą-rozpraszaczy-od-nauki!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja czekam na wieści od Ciebie :)
    Akcja KCIUK rozpoczęta (przed czasem, tak na wszelki) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. believe-in-imagination1 września 2004 11:45

    zaraziłam sie to piosenką
    po czesci przez ciebie.
    Roznosisz pozytywne choroby.

    OdpowiedzUsuń