wtorek, 3 sierpnia 2004

*

Szlag mnie trafia kiedy muszę słuchać swoich rówieśników, jak wywijają wyrazami wyszukanymi po nocy w słowniku, po to tylko by opisać myśl, rzecz bądź czynność tak banalną jak oni sami. Mnie także momentami razi mowa potoczna- na poważnie nie powiem nigdy "laska", czy "dupa" o żadnej, najbardziej nawet zadek przypominającej dziewczynie ale, na Boga, wycieczki po lesie nie nazwę ekskursją w ostępy!

Czasem lepiej poświęcić czas na przemyślenie dwa razy tego co ma się zamiar powiedzieć, miast marnować go na szperanie po słownikach po to tylko, by móc zabłysnąc jednym wyrazem którego mądre brzmienie i tak w ostatecznym rozrachunku nie uratuje nas przed blamażem, a nawet sprawi, że będzie on jeszcze bardziej spektakularny.

(tak kochani, to jest właśnie jedno ze zdań- potworów, które czasami płodzę i nie umiem się tego nijak oduczyć)


Rzekłem

6 komentarzy:

  1. No cóż, niektórzy lubują się w tego typu rozrywkach umysłowych. Nie mam nic przeciwko, dopóki nie próbują napełniać tym mojej głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzisz, problem polega na tym, że to nie rozrywka lecz rodzaj szpanu- "znam dwa mądre wyrazy i używam ich przy każdej okazji a moje ego rośnie kiedy ktoś nie wie co któryś z nich oznacza".

    OdpowiedzUsuń
  3. W uzupełnieniu:

    "... i używam tych dwuch wyrazów tak często jak to możliwe, żeby każdy wiedział jaki jestem mądry i oczytany".

    Jest jedna rzecz którą lubie takim ludziom robić- wciągać w dyskusję i ośmieszać... :P

    OdpowiedzUsuń
  4. czyli zwykly przerost formy nad trescia...
    choc moznabyloby napisac tu cos o nieproporcjonalnosci,adekwatnosci i takich tam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, zabijanie komara bombą atomową- kretyna nazwę kretynem a nie abisalnym abderytą :]

    OdpowiedzUsuń
  6. miloscia-pachnaca24 sierpnia 2004 05:35

    choć to ładnie brzmi...nie powiem ..ten kretyn inaczej ;-)))

    OdpowiedzUsuń